Polacy na Letnich Igrzyskach Olimpijskich – Pekin 2008

udostępnij na:
Beijing_Olympics_2008

Na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie polscy sportowcy zdobyli dziesięć medali: trzy złote, sześć srebrnych i jeden brązowy, co było nieznacznie lepszym wynikiem, niż cztery lata wcześniej, podczas igrzysk w Atenach. Chociaż dorobek medalowy naszych reprezentantów z pewnością nie usatysfakcjonował wszystkich polskich kibiców, to warto przypomnieć sobie nasze największe sukcesy odniesione w trakcie tej imprezy.

Złote medale

Tomasz Majewski, pchnięcie kulą

Złoty medal Tomasza Majewskiego, który w sezonie olimpijskim odnotowywał bardzo dobre rezultaty, a rok wcześniej na mistrzostwach świata zajął piątą lokatę, był mimo wszystko niemałym zaskoczeniem. Polakowi udało się powtórzyć wyczyn Władysława Komara z Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku.

Zawodnik AZS AWF Warszawa już w eliminacjach posłał kulę na odległość 21,04m , czym zapewnił sobie zwycięstwo i pewny awans. Jednocześnie poprawił też swój życiowy rekord o siedem centymetrów, gdyż do Pekinu przyjeżdżał z najlepszym rezultatem wynoszącym 20,97m.

W finałowym konkursie najpierw rzucił 20,80m. Pozwoliło mu to objąć pierwsze miejsce, ale prowadzeniem cieszył się zaledwie kilka minut. W drugiej próbie nie poprawił rezultatu – rzucił 20,47m i po tej serii był dopiero czwarty. Wyprzedziło go dwóch Białorusinów – Andriej Michniewicz (21,05m) i Paweł Łyżyna (20,98m) oraz Kanadyjczyk Dylan Armstrong (21,04m).

Trzecia seria była jednak pokazem siły polskiego kulomiota. W swojej próbie uzyskał wynik 21,21m, do którego żaden z pozostałych zawodników biorących udział w turnieju nie był już w stanie się zbliżyć. Prawdopodobieństwo, że Polakowi przypadnie w udziale medal, rosło z każdym kolejnym rzutem przeciwników, którzy uzyskiwali znacznie gorsze wyniki. Tymczasem w czwartym rzucie Polak definitywnie dobił rywali: pchnął kulę na odległość 21,51m i nic już nie wskazywało, by ktokolwiek był w stanie odebrać mu złoty medal.

Rezultatem 21,51m Tomasz Majewski zapewnił więc sobie tytuł mistrza olimpijskiego – było to pierwsze złoto, jakie Polacy zdobyli na tych igrzyskach. Za naszym kulomiotem uplasował się Amerykanin Christian Cantwell, jednak ze znacznie gorszym wynikiem 21,09m. Brązowy medal trafił zaś do Białorusina Andrieja Michniewicza, któremu rzut z drugiej serii na odległość 21,05m pozwolił stanąć na najniższym stopniu podium.

Leszek Blanik, skok przez konia w gimnastyce sportowej

Drugim „złotym” Polakiem na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie okazał się Leszek Blanik – brązowy medalista Igrzysk w Sydney. Nasz zawodnik jeszcze przed startem stawiany był w gronie murowanych kandydatów do medalu. Wśród rywali, którzy mogli pokrzyżować jego plany, byli przede wszystkim Marian Dragulescu z Rumunii oraz reprezentant Białorusi, Dmitrij Kaspiarowicz. Po pierwszym skoku Rumun uzyskał fenomenalną notę 16,800pkt, co stawiało Blanika w niełatwej sytuacji – sam uzyskał bowiem „tylko” 16,600pkt. W kolejnej próbie Dragulescu jednak nie ustał skoku i uderzył czołem w materac. Rezultat, jaki uzyskał – 16,050pkt – ostatecznie pogrzebał jego marzenia o medalu, a był przecież jednym z faworytów. Rumun zajął ostatecznie pechowe, czwarte miejsce, zaś nasz reprezentant swój skok wykonał bezbłędnie. Leszek Blanik złoty medal wygrał o włos – gdyż miał taką samą łączną notę jak Francuz Thomas Bouhail (16,537pkt), lecz jedna z ocen cząstkowych zadecydowała o sukcesie Polaka. Najwyższe trofeum, o którym zarówno Blanik, jak i tysiące jego kibiców tak bardzo marzyli, trafiło do rąk naszego reprezentanta. 

Adam Korol, Michał Jeliński, Marek Kolbowicz, Konrad Wasielewski – wioślarska czwórka podwójna

Nasza czwórka podwójna na Igrzyska Olimpijskie do Pekinu udawała się w charakterze murowanych kandydatów do medalu. Przez kolejne trzy lata nasi zawodnicy nie mieli sobie równych, zdobywając złote krążki na kolejnych trzech edycjach mistrzostw świata.

Fot. Wikipedia
Fot. Wikipedia

Wyścigi eliminacyjne Polacy potraktowali jako przetarcie przed niedzielnym finałem.  Polacy zgodnie z oczekiwaniami popłynęli mocno od samego początku, dominując nad rywalami i nie pozwalając im się zanadto zbliżyć. Dopiero w schyłkowej fazie wyścigu, na ostatnich kilkuset metrach, osady Włoch i Francji przyspieszyły, stopniowo odrabiając straty. Jednak Polacy nie pozostali im dłużni. Na finiszu wrzucili wyższy bieg. W efekcie zwyciężyli zdecydowanie, wyprzedzając Włochów o ponad dwie sekundy – czyli w praktyce o długość całej łódki. Nasi zawodnicy uzyskali rewelacyjny czas 5:41.34. Wioślarze z Italii pochwalić się mogli niezłym, choć dużo słabszym od „polskiego” rezultatem 5:43.57, nieznacznie wyprzedzając ekipę z Francji (5:44.34), która zdobyła brązowy medal.

Był to trzeci złoty medal w historii występów polskich wioślarzy na igrzyskach olimpijskich. Wcześniej sztuka ta dwukrotnie udała się naszej innej, dwuosobowej ekipie – Tomaszowi Kucharskiemu i Robertowi Syczowi.

Srebrne medale

Adam Wiercioch, Tomasz Motyka, Robert Andrzejuk, Radosław Zawrotniak – szpada drużynowo

Srebrny medal zdobyty przez naszych szpadzistów był pierwszym, jaki trafił do rąk polskich sportowców podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Biało-czerwoni po arcytrudnym półfinale, w którym pokonali ekipę gospodarzy, w finałowych starciach ulegli nie mającym sobie równych Francuzom.

Polacy słabo rozpoczęli pojedynek z Chińczykami. Po tym, jak pierwsze starcie zremisował Radosław Zawrotniak, Tomasz Motyka przegrał swoją walkę. Stratę spowodowaną przez poprzednika częściowo odrobił Adam Wiercioch, który ze swojego pojedynku wyszedł zwycięsko, pokonując rywala 5:4. Robert Andrzejuk także wygrał – dzięki temu Polacy zdołali doprowadzić do remisu. Na półmetku było 29:29.

W swojej drugiej walce Radosław Zawrotniak zaczął nienajlepiej i pozwolił Chińczykom na uzyskanie czteropunktowej przewagi. Sytuacja zrobiła się nerwowa, jednak ostatecznie zdołał odrobić straty i wygrał starcie jednym punktem. Decydująca miała się okazać walka Tomasza Motyki z Lei Wangiem. Polak rozpoczął swoją walkę dobrze i przy wyniku 44:42 od awansu do półfinału dzielił nas zaledwie jeden punkt. Końcówka była jednak dramatyczna. Wang wyprowadził dwa skuteczne ataki i doprowadził do remisu. Wynik 44:44 sprawiał, że o tym, kto znajdzie się w finale miało zadecydować jedyne, następne trafienie. Motyka wtedy jednak podjął skuteczny atak, dając się zarazem powalić rywalowi na parkiet. Sędziowie zwlekali dłuższą chwilę z podyktowaniem ostatecznego werdyktu. Decyzja, którą podjęli, była jednak sprawiedliwa i ułożyła się po myśli biało-czerwonych. Po dramatycznym boju Polacy znaleźli się finale z Francuzami, co oznaczało, że w najgorszym wypadku i tak mają już zagwarantowany srebrny medal.

Francuzi jednak okazali się poza zasięgiem naszych zawodników. W pierwszych starciach nie dali Polakom większych szans. Dopiero w siódmym pojedynku Robert Andrzejuk zdołał doprowadzić do porażki Francuza, wygrywając w swojej walce 6:5, a chwilę później jego wyczyn powtórzył Radosław Zawrotniak, który również zwyciężył 5:3, rehabilitując się po fatalnym pierwszym wystepie przeciwko Francuzowi. Nasi przeciwnicy na przestrzeni całego meczu zdołali jednak wypracować sobie wystarczającą przewagę, żeby bez większych kłopotów pokonać biało-czerwonych. Francuzi wygrali spojedynek 45:29 i zostali mistrzami olimpijskimi, jednak dla nas najważniejszy był srebrny krążek zdobyty przez polskich szermierzy. Na najniższym stopniu podium uplasowali się natomiast Włosi, którzy w meczu o 3 miejsce zwyciężyli z ekipą gospodarzy.

Łukasz Pawłowski, Bartłomiej Pawełczak, Miłosz Bernatajtys, Paweł Rańda – wioślarska czwórka bez sternika

Miłą niespodziankę polskim fanom wioślarstwa sprawiła nasza wioślarska czwórka bez sternika wagi lekkiej. Był to trzeci w kolejności medal zdobyty przez naszych reprezentantów na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie.

Zauważyć należy, iż nasi wioślarze swój medal wywalczyli w pięknym stylu. Kiedy mieli za sobą 500 metrów – a więc ćwierć dystansu – zajmowali szóstą lokatę i niewiele jeszcze wówczas wskazywało, by pod koniec wyścigu mieli sprawić niespodziankę. Pierwsze tego symptomy, choć jeszcze nieśmiałe, pojawiły się na półmetku. Po kilometrze bowiem nasza czwórka bez sternika wysunęła się na piątą pozycję. Wtedy też polscy wioślarze zaatakowali, wyprzedzając trzy kolejne ekipy. W momencie, kiedy do mety pozostawało już tylko 500 metrów, Polacy zajmowali drugie miejsce. Końcówka była niezwykle emocjonująca, jednak nasi zawodnicy okazali się wystarczająco mocni, aby obronić drugą lokatę i zdobyć srebrny medal.

Lepsi od Polaków okazali się jedynie Duńczycy, którzy ukończyli wyścig z czasem 5.47,76. Wynik naszych reprezentantów był o niespełna dwie sekundy słabszy – 5.49,39. Brązowy medal przypadł natomiast w udziale Kanadyjczykom, kończącym rywalizację z czasem 5.50,09 i przegrywającym srebro z Polakami.

Szymon Kołecki – podnoszenie ciężarów do 94kg

Do grona polskich srebrnych medalistów dołączył dnia 17 sierpnia 2008 nasz ciężarowiec, Szymon Kołecki. Na poprzednich Igrzyskach Olimpijskich Kołecki również był drugi w swojej kategorii, zaś na rok przed Pekinem dwukrotnie potwierdził wysoką formę. Było to podczas Mistrzostw Świata w Chiang Mai, gdzie zdobył brązowy medal, a także przy okazji Mistrzostw Europy w Starsburgu – tam nie miał sobie równych i zgarnął złoto.

Po rwaniu dość niespodziewanie prowadził Rosjanin, Chadżimurat Akkajew, który zdołał podnieść 185 kilogramów. Drugi był Azer Nizami Paszajew. Jego wynik 181 kilogramów dał mu lokatę przed Irańczykiem Asgharem Ebrahimim oraz Kazachem Ilią Illinem, którzy uzyskali rezultat gorszy o jeden kilogram.

Szymon Kołecki znalazł się na piątym miejscu, po tym, jak zaliczył trzy udane próby. Najpierw podszedł do ciężaru 174kg, następnie – 177kg, a rwanie zakończył z wynikiem 179 kilogramów. Chociaż na półmetku zawodów dawało mu to lokatę poza podium, to można było oczekiwać, że o medal zawalczy w podrzucie.

Tak też się stało, a walka o najwyższe lokaty okazała się niezwykle zaciekła. Rozegrała się głównie między Szymonem Kołeckim, a Kazachem Ilią Illinem. Kołecki rozpoczął podrzut od wyniku 217 kilogramów. Illin postawił sobie poprzeczkę znacznie wyżej – podszedł do ciężaru 223kg, ale kiedy spalił swoją próbę, zapachniało sensacją. Przy drugim podejściu podniósł jednak ten ciężar, zaś Kołecki zaliczył ciężar 224 kilogramów. W rwaniu Polak prowadził więc jednym kilogramem, ale taka sama przewaga Kazacha z podrzutu sprawiła, że między Kołeckim a Illinem był remis.

Iljia Illin w trzeciej próbie zdołał podnieść 226 kilogramów. Kołecki znalazł się wówczas w trudnej sytuacji. Musiał nie tylko odrobić jeden kilogram z rwania, ale i nadrobić kilogram masy ciała, o który był cięższy od Kazacha. Na sztangę nałożył więc 228 kilogramów, co było nie lada wyzwaniem. Kołecki nie zdołał mu sprostać, ciężar okazał się zbyt duży – stanął jednak na drugim stopniu podium.

Zwyciężył Kazach Ilja Illin (wynik w dwuboju 406kg). Polak, który zakończył konkurs ze srebrnym medalem, uzyskał rezultat 404kg, zaś brąz przypadł w udziale Rosjaninowi – Chadżimuratowi Akkajewowi.

Aneta Konieczna, Beata Mikołajczyk – kajakarstwo K2 500m

Po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie mówiło się, że Aneta Konieczna, na co dzień trenująca w barwach Posnanii Poznań, oraz Beata Mikołajczyk (UKS Kopernik Bydgoszcz) uratowały honor polskiego kajakarstwa. Faktycznie bowiem, srebro, które padło ich łupem, było jedynym medalem, jaki przypadł biało-czerwonym w tej dyscyplinie. Gdyby tak się nie stało, byłby to pierwszy raz od igrzysk w Moskwie 1980, kiedy to Polaków zabrakło na podium w kajakarstwie.

Konieczna i Mikołajczyk stanowiły skład ostatniej osady, która miała szansę na przełamanie fatalnej passy polskich kajakarzy. Szczęśliwie wywiązały się z tego zadania i spełniły pokładane w nich nadzieje. Wyścig jednak nie należał do łatwych. Spośród dziewięciu startujących w nim osad przynajmniej cztery – w tym polską – brano pod uwagę jako kandydatów do medalu.

Kiedy Polki przekroczyły linię mety, wiedziały już, że są medalistkami olimpijskimi. Nie mogły być jednak pewne, z jakiego kruszcu będą trofea, które wywalczyły. Po dłuższej chwili wszystko było jasne. Ze złota cieszyły się Węgierki – Katalin Kovacs i Natasa Janics, które uzyskały czas 1.41,308. Polki były od nich nieznacznie gorsze i zdobyły srebrne medale, z czasem 1.42,092. Na najniższym stopniu podium uplasowały się Francuzki Marie Delattre oraz Anne-Laure Viard z rezultatem 1.42,128. Aby uzmysłowić sobie, jak trudne było wywalczenie medalu, warto przywołać wynik zawodniczek z Niemiec, którym ta sztuka się nie udała i zajęły czwartą lokatę – mimo, że uzyskały nieznacznie gorszy czas 1.42,899.

Dla Anety Koniecznej był to już trzeci medal olimpijski, jednak dotychczas w Atenach i Sydney zdobywała brązowe krążki, startując jeszcze z Beatą Sokołowską-Kuleszą. Młodziutka Beata Mikołajczyk tak duży sportowy sukces odniosła w Pekinie po raz pierwszy.

Piotr Małachowski – rzut dyskiem

Wśród srebrnych medalistów znalazł się także nasz dyskobol, Piotr Małachowski. Tuż przed wyjazdem do Pekina kilkakrotnie swoimi wynikami oznajmiał światu, że będzie się liczył w walce o medale i rzeczywiście – udało mu się stanąć na drugim stopniu podium.

Konkurs rozpoczął się zdecydowanie po myśli Małachowskiego. Po pierwszej serii już prowadził, a po drugiej – dzięki rzutowi na odległość 67,82m tylko się na nim umocnił. Przez długi czas Małachowski praktycznie nie miał konkurencji, co było o tyle dziwne, że w rywalizacji brali udział najznakomitsi dyskobole z całego globu, którzy w swoich dorobkach niejednokrotnie zdobywali trofea z igrzysk olimpijskich bądź mistrzostw świata.

Dopiero Estończyk Gerd Kanter zdołał uzyskać wynik lepszy od Polaka – rzucił dokładnie o jeden metr dalej, 68,82m. Małachowski nie był już jednak w stanie poprawić własnego rezultatu i nerwowo wypatrywał rzutów konkurenta z Litwy, Wirgiliusa Alekny, który w swoich próbach zdradzał szczególne zainteresowaniem wydarcia mu srebrnego medalu. Litewski olbrzym posłał jednak dysk na odległość 67,18m – co okazało się zbyt słabym rzutem, by myśleć o zajęciu drugiego miejsca. 19 sierpnia Polacy cieszyli się więc z kolejnego srebrnego medalu.

Maja Włoszczowska – kolarstwo (cross-country)

Srebrny medal dla Polski zdobyła w Pekinie również Maja Włoszczowska. Na igrzyska jechała już jako dwukrotna wicemistrzyni świata, znajdowała się więc w gronie ścisłych faworytek do walki o czołowe lokaty. Zdobyty przez nią ostatecznie srebrny medal jest dla naszego kraju medalem wyjątkowym, bo pierwszym zdobytym przez naszą rodaczkę w tej właśnie dyscyplinie sportu.

Wyścig miał dramatyczny przebieg, gdyż niedługo po starcie doszło w nim do kraksy, w której ogromne straty poniosła jedna z faworyzowanych Chinek. Maja Włoszczowska na szczęście jeszcze przed kolizją zdołała wysforować się na przód, co nie pozostało bez wpływu na ostatecznie uzyskany przez nią rezultat. Po pierwszym okrążeniu na prowadzeniu była 37-letnia Niemka Sabine Spitz i niestety, nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa już do końca. Nasza zawodniczka była po pierwszym okrążeniu na 4. miejscu, ale w kolejnym awansowała już na drugą lokatę. Chociaż na chwilę straciła tę pozycję na rzecz Chinki Chengyuan Ren, ostatecznie Polka zdołała ponownie wyjść na drugie miejsce i utrzymać je aż do mety. Miejsce trzecie przypadło Rosjance Irinie Kalentiewej.

BRĄZOWY MEDAL

Agnieszka Wieszczek – zapasy, styl wolny do 72kg

Niezwykłą niespodziankę sprawiła kibicom Agnieszka Wieszczek. Zdobycie brązowego medalu sprawiło, że stała się ona pierwszą w historii polską zapaśniczką, która przywiozła ze sobą trofeum z Igrzysk Olimpijskich i – miejmy taką nadzieję – przetarło szlaki dla następnych sukcesów w tej dyscyplinie.

Fot. Wikipedia
Fot. Wikipedia

Pierwszą walkę Polka stoczyła z reprezentantką Kamerunu, Laurą Ali Annabel, a starcie to nie sprawiło jej większych kłopotów. W następnej fazie natomiast wyeliminowała Niemkę – Anitę Schatlze, nie pozwalając jej trafić do półfinału. Kolejna rywalka, której pokonanie otworzyłoby Agnieszce drzwi do finału, okazała się dla Polki zbyt wymagająca. Walkę z utytułowaną Bułgarką, Stanką Złatewą, nasza medalistka przegrała i właśnie wtedy pozostało jej starcie z Hiszpanką – Maider Undą, a stawką było zdobycie brązowego krążka. Agnieszka Wieszczek pokazała się jednak z bardzo dobrej strony, nie dając szans rywalce. Hiszpanka poniosła porażkę i musiała uznać wyższość Polki.

W ramach podsumowania

Igrzyska Olimpijskie w Pekinie polscy sportowcy zakończyli z dorobkiem 10 medali. Wynik ten uznać można za przeciętny. Zostało wypełnione nieoficjalne minimum, które zakładało zdobycie przez Polaków dziesięciu krążków. Igrzyska przyniosły kilka medalowych niespodzianek, dobrze rokujących na przyszłość, jednocześnie jednak nie brakowało sportowców, którym zabrakło szczęścia w występach i plasowali się ostatecznie na lokatach tuż poza podium.

Szczególnie cieszyły złote medale – Leszka Blanika w gimnastyce, Tomasza Majewskiego w pchnięciu kulą, oraz wioślarskiej czwórki podwójnej, choć po długim wyczekiwaniu na pierwsze trofea, każdy krążek wydawał się być na wagę złota. Ostatecznie w klasyfikacji medalowej Polska zajęła przeciętną, dwudziestą drugą lokatę, zdobywając 10 medali (3 złote, 6 srebrnych i 1 brązowy). Wyprzedziliśmy minimalnie Węgrów, którzy również zdobyli dziesięć krążków (3 złote, 5 srebrnych, 2 brązowe), a znaleźliśmy się za Kanadyjczykami, mającymi na swoim koncie 18 medali (3 złote, 9 srebrnych, 6 brązowych). Rezultat ten z pewnością nie należy do złych, jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w polskim sporcie tkwi znacznie większy potencjał. Pozostaje mieć nadzieję, że Igrzyska Olimpijskie w Londynie przyniosą polskim kibicom znacznie więcej powodów do radości.