[Retro sport] Halowe Mistrzostwa Świata w Hokeju na Trawie 2011 – występy Polaków

udostępnij na:
1024px-Targi_z_Dworcowego_RB1

Ostatnimi czasy Poznań staje się jednym z wiodących polskich miast, jeśli chodzi o organizację imprez sportowych. Lech Poznań święci tryumfy w Lidze Europejskiej, walcząc jak równy z równym z takimi klubami jak Manchester City czy Juventus Turyn, a wszystko to na nowoczesnym, mogącym pomieścić ponad 40 000 kibiców stadionie. Nie tak dawno temu Jezioro Maltańskie było miejscem zmagań czołowych wioślarzy z całego globu, przy okazji organizowanych tu mistrzostw świata. Kolejną dużą imprezą sportową, jaką zorganizowała w ostatnim czasie stolica wielkopolski, były Halowe Mistrzostwa Świata w Hokeju na Trawie. Co ważne, okazały się one sukcesem nie tylko pod względem organizacyjnym, ale i sportowym – Polska po raz kolejny udowodniła, że znajduje się w czołówce światowego hokeja na trawie, zdobywając tytuł wicemistrza świata.

Mistrzostwa odbyły się w nowoczesnych halach Międzynarodowych Targów Poznańskich, które na co dzień z rzadka pełnią funkcję obiektu sportowego. Mimo to, pod względem organizacji wszystko było dopięte na ostatni guzik. Wybór MTP na miejsce rozgrywek okazał się strzałem w dziesiątkę. Obiekt ten położony jest przecież zaledwie kilkaset metrów od głównych dworców – kolejowego i autobusowego, a z portu lotniczego „Ławica” prowadzi do niego prosta droga. Umiejscowienie zmagań sportowych w samym sercu miasta miało również tę niezaprzeczalną zaletę, że licznie zgromadzeni w Poznaniu kibice i zawodnicy z całego świata mogli jeszcze swobodniej poruszać się po najpiękniejszych, zabytkowych częściach miasta, poznając turystyczne atrakcje stolicy Wielkopolski. Niejednokrotnie przechadzając się po Starym Rynku można było spotkać turystów i sportowców z najbardziej egzotycznych zakątków świata, z podziwem spoglądających na piękny, poznański, renesansowy ratusz, wyczekujących na godzinę dwunastą i wypatrujących słynnych koziołków.

Przyjrzyjmy się jednak istocie sprawy, czyli sportowej rywalizacji podczas mistrzostw świata. W zmaganiach brały udział zarówno kobiety, jak i mężczyźni. I chociaż ostatecznie wśród polskich drużyn lepiej zaprezentowali się panowie, to warto zwrócić uwagę także na zadowalający występ naszych pań. Tradycyjnie to im właśnie oddajemy pierwszeństwo, opisując po kolei sportową rywalizację.

Rywalizacja kobiet

8 lutego – 1 dzień mistrzostw

Mistrzostwa rozpoczęły się korzystnie dla naszych pałkarek. Podopieczne Krzysztofa Rachwalskiego pokonały Australijki 2:1. Spotkanie było jednak pełne emocji. Australijki przez całą pierwszą część meczu stosowały pressing, jednak Polki radziły sobie z nim całkiem poprawnie. Pierwszą bramkę dla biało-czerwonych zdobyła z rzutu karnego Natalia Wiśniewska. Pierwsza połowa skończyła się rezultatem 1:0 dla naszych dziewczyn, choć gdyby wykorzystano wszystkie nadarzające się okazje, wynik mógłby być jeszcze bardziej korzystny.

Zaledwie kilka chwil po rozpoczęciu drugiej części spotkania było już 2:0 dla Polek. Bramkę zdobyła Aleksandra Bugała. Jednak odtąd Australijki coraz wyraźniej wychodziły z dołka, nie poddając się mimo dwubramkowej przewagi Polek. Często pojawiały się pod polem karnym Polek, powodując dużo zamieszania. Kiedy zdobyły bramkę kontaktową, w szeregi biało-czerwonych wyraźnie wdarły się nerwy. Ostatecznie Polki zdołały jednak obronić wynik. Wygrana 2:1 z reprezentacją Australii stanowiła dla nich dobre, mocne otwarcie turnieju.

Inne mecze tego dnia:

Gr.A

Czechy 1:0 Austria; Holandia 9:0 Kazachstan; Ukraina 2:1 Argentyna

Gr. B

Niemcy 2:0 Urugwaj; POLSKA 2:1 Australia; Białoruś 12:0 Namibia

9 lutego – 2 dzień mistrzostw

Drugi dzień mistrzostw świata nie był pomyślny dla polskich pałkarek. Odniosły one pierwszą porażkę, w starciu z rywalkami z Białorusi. Stawka spotkania była spora – słusznie uważano, że zwycięzca tego meczu znacznie zwiększy swoje szanse na zajęcie co najmniej drugiego miejsca w grupie B.

Początkowe minuty nie zwiastowały porażki. Mecz rozgrywany był dość spokojnie, jednak to Białorusinki pierwsze wyszły na prowadzenie po krótkim rzucie rożnym. Nie minęło jednak wiele czasu, a Marlena Rybacha doprowadziła do remisu po strzale z rzutu karnego. W 17. minucie losy meczu nieznacznie przechyliły się na korzyść Polek – po uderzeniu Natalii Wiśniewskiej prowadziliśmy 2:1.

Obraz gry diametralnie zmienił się po przerwie. Białorusinki błyskawicznie doprowadziły do wyrównania i od tej pory to one kontrolowały grę. Polkom brakowało sportowego szczęścia, źle funkcjonowała też komunikacja między zawodniczkami. W 26. minucie Julia Kurganskaja strzeliła dla Białorusinek bramkę na 3:2. Odtąd to nasze rywalki były na prowadzeniu i starały się bronić wyniku. Udawało im się to aż do końca meczu, Polki zaś miały problemy z konstruowaniem skutecznych akcji. Czarę goryczy przelał gol Krystyny Kulinkowicz w 39 minucie, po którym Białorusinki prowadziły już 4:2. Takim też wynikiem zakończyło się całe spotkanie, bardzo komplikując sytuację biało-czerwonych w grupie B.

Inne mecze tego dnia:

Grupa A:

Czechy 4:2 Kazachstan; Ukraina 2:1 Austria; Holandia 8:2 Argentyna; Ukraina 4:1 Kazachstan; Austria 4:0 Argentyna; Holandia 5:1 Czechy

Grupa B:

Niemcy 17:1 Namibia; Australia 5:2 Urugwaj; POLSKA 2:4 Białoruś

10 lutego – 3 dzień mistrzostw

Tego dnia Polki miały przed sobą dwa mecze. Pierwszy z reprezentantkami Namibii, które były teoretycznie najsłabszymi rywalkami w grupie. Wynik tego spotkania całkowicie to potwierdził. Polki wygrały wysoko i pewnie, aż 8:0. W drugim, rozgrywanym wieczorem, przeciwniczkami Polek miały być Urugwajki – z nimi także biało-czerwone odniosły pewne zwycięstwo, wygrywając 3:1.

Mecz z Namibijkami prezentował się bardzo jednostronnie. Namibijki były niemal bezradne w walce z biało-czerwonymi, jednak po stronie Polek często brakowało skuteczności. Wynik spotkania otwarła w 3 minucie Natalia Wiśniewska, strzelając bramkę z rzutu karnego. Ta sama zawodniczka zdobyła także kolejne 3 oczka dla Polek: w 13, 23 i 24 minucie gry. Dalsza część gry toczyła się nadal pod dyktando Polek. Katarzyna Krasińska w 32. minucie podniosła wynik na 5:0, a niedługo później Joanna Wieloch zdobyła dwie bramki w odstępie minuty, najpierw po rzucie karnym, a następnie z krótkiego rogu. Wynik meczu ustaliła natomiast w 39 minucie Aleksandra Bugała, zdobywając punkt, który dał Polsce ośmiobramkowe zwycięstwo.

Na 18:45 zaplanowano jednak spotkanie z reprezentacją Urugwaju. Słusznie oczekiwano, że zawodniczki z Ameryki Południowej będą bardziej wymagającymi rywalkami, aniżeli Namibijki. Na szczęście jednak dla Polek, mecz skończył się pewnym zwycięstwem 3:1.

Chociaż dla Urugwajek był to debiut na Halowych Mistrzostwach Świata, to zdecydowanie nie zamierzały poddawać się bez walki. Wprawdzie ten mecz Polek był znacznie mniej jednostronny niż z Namibią, jednak biało-czerwone dość szybko rozwiały nadzieje Urugwajek na korzystny rezultat.

Wynik spotkania otworzyła w 4. minucie meczu Paulina Okaj, a kilka minut później na 2:0 podwyższyła go niezawodna Natalia Wiśniewska, strzelając bramkę z rzutu karnego. Polki bezwzględnie dominowały na boisku, ofensywna gra Urugwajek sprowadzała się zaś do sporadycznych kontr. W 19. minucie meczu po uderzeniu Katarzyny Karasińskiej było już 3:0 dla Polski. Także w drugiej połowie Polki radziły sobie świetnie, mimo, iż nie udało im się podwyższyć rezultatu. Za to Urugwajki w 28. minucie zdołały zdobyć honorową bramkę, ustalając na tym końcowy wynik spotkania na 3:1 dla Polek.

Zwycięstwa z dnia 10 lutego były dla biało-czerwonych niezwykle ważne. Nadal bowiem pozwalały mieć nadzieję na awans do fazy finałowej rozgrywek. Kolejnego dnia Polki czekało jednak starcie z utytułowanymi, świetnie grającymi Niemkami.

Inne mecze tego dnia:

Grupa A:

Austria 5:1 Kazachstan; Holandia 3:0 Ukraina; Czechy 5:3 Argentyna

Grupa B:

Niemcy 7:1 Australia; Białoruś 2:1 Urugwaj;  POLSKA 8:0 Namibia; Białoruś 0:2 Niemcy; POLSKA 3:1 Urugwaj

11 lutego

Na ten dzień przypadały ostatnie mecze fazy rozgrywek grupowych, które miały decydować o tym, które drużyny odpadną, a które rywalizować będą o medale. Polki, które wciąż miały szanse na awans, stanęły do walki z Niemkami.

Niestety, nasze zachodnie sąsiadki pokonały biało-czerwone 3:0. Niemki dobrze weszły w mecz, zdobywając bramki w drugiej i szóstej minucie. Później Polki nie były w stanie zdobyć kontaktowego gola, mimo nieustannie podejmowanych prób i szybkich wypadów pod bramkę rywalek. W 28. minucie Rike Sager ustanowiła wynik meczu, strzelając na 3:0. Mimo ambitnej gry Polek, Niemki wspięły się w tym spotkaniu na wyżyny swoich możliwości, nie pozwalając naszym reprezentantkom na nawiązanie wyrównanej rywalizacji.

Inne mecze tego dnia:

Grupa A:

Czechy 1:6 Ukraina; Argentyna 3:0 Kazachstan; Holandia 7:0 Austria

Grupa B:

Urugwaj 0:1 Namibia; POLSKA 0:3 Niemcy; Australia 3:3 Białoruś

12 lutego

Porażka w piątkowym meczu z Niemkami wprawdzie wyeliminowała Polki z walki o medale, jednak nie oznaczała pożegnania się naszych reprezentantek z mistrzostwami. Kolejnego dnia bowiem czekała je batalia o piąte miejsce, którą miały stoczyć z naszymi południowymi sąsiadkami – Czeszkami.

W roli faworytek do zwycięstwa zgodnie stawiano Czeszki, jednak mecz o piąte miejsce pokazał, jak bardzo sport potrafi być nieprzewidywalny. Polki nie zawiodły nadziei pokładanych w nich przez kibiców i wbrew bukmacherskim kursom ograły rywalki 4:0, nie dając im żadnych szans.

Początkowo spotkanie było wyrównane i zapowiadało zaciętą rywalizację. W dziewiątej minucie Polki objęły prowadzenie po uderzeniu Pauliny Okaj, a kilkadziesiąt sekund później wynik podwyższyła Joanna Wieloch. Błyskawiczna utrata dwóch bramek wybiła Czeszki z rytmu, wprowadzając w ich szeregach chaos i dezorganizację. Pod koniec pierwszej połowy nasze rywalki zerwały się do lepszej gry, nie zdołały jednak zmienić wyniku i na przerwę Polki schodziły przy dwubramkowym prowadzeniu.

Druga połowa również ułożyła się po myśli biało-czerwonych. Bohaterką tej części spotkania, jak i całego meczu, stała się Paulina Okaj, która trafiała do czeskiej bramki w 31. i 34. minucie spotkania, ustalając wynik. Ostatecznie rywalki nie zdołały zdobyć nawet honorowej bramki, a Polki mogły cieszyć się z wygranej.

Zajęcie piątego miejsca na Halowych Mistrzostwach Świata przez nasze reprezentantki należy traktować niewątpliwie jako sukces. Wielokrotnie podkreślano, że zespół ten jest młody i perspektywiczny. Tak znaczne osiągnięcia młodych zawodniczek z pewnością pozwalają mieć nadzieję, że w przyszłości damski hokej na trawie będzie prezentował się w Polsce jeszcze lepiej. Wszyscy byśmy sobie tego życzyli, ciesząc się, że już teraz mamy zespół z prawdziwego zdarzenia, ambitny, potrafiący nie tylko jak równy z równym walczyć w meczach ze światowymi potęgami, ale i odnosić w nich ważne zwycięstwa.

Ostatecznie, w walce o czołowe lokaty dużych niespodzianek nie było. Doskonale grające Niemki zostały mistrzyniami świata, pokonując w finale Holenderki 4:2. W meczu o trzecie miejsce górą okazały się natomiast Ukrainki, które wynikiem 4:2 pokonały Białorusinki.

Inne mecze o końcowe lokaty:

O 11 miejsce –   Kazachstan 1:3 Urugwaj

O 9 miejsce – Argentyna 4:1 Namibia

O 7 miejsce – Austria 2:1 Australia

O 5 miejsce – POLSKA 4:0 Czechy

O 3 miejsce: Białoruś 2:4 Ukraina

Półfinały: Holandia 7:0 Białoruś, Niemcy 6:2 Ukraina

Finał: Niemcy 4:2 Holandia

Rywalizacja mężczyzn

Chociaż wyniki, jakie na Halowych Mistrzostwach Świata osiągnęły nasze pałkarki okazały się bardzo zadowalające, to jeszcze większy sukces odnieśli w Poznaniu polscy pałkarze. Po raz kolejny udowodnili, że znajdują się w ścisłej światowej czołówce hokeja na trawie, zdobywając wicemistrzostwo globu.

8 lutego – 1 dzień mistrzostw

Dla naszych reprezentantów mistrzostwa rozpoczęły się bardzo dobrze. Pierwszy mecz był szczególnie ważny, nie było bowiem jasne, czego poszczególne drużyny mogły się po sobie spodziewać w dalszych rozgrywkach. Mocne wejście w turniej miało pozwolić Polakom na mniej nerwową grę w późniejszych meczach. Rywal, który w poprzednich mistrzostwach zajął ósme miejsce, nie był słaby, lecz to nasi zawodnicy stawiani byli w roli faworytów.

Plan został zrealizowany. Pierwszym przeciwnikiem Polski była Australia. Nasi hokeiści uporali się z rywalami, zwyciężając ich pewnie 3:1.  Mecz nie zaczął się jednak po ich myśli. Przeciwnicy z odległego kontynentu zdobyli bramkę już w trzeciej minucie spotkania. Australijczycy mocno rozpoczęli spotkanie, naciskając i nie pozwalając Polakom na swobodną grę. Jednak w 8. minucie Tomasz Dutkiewicz zdołał doprowadzić do remisu. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Tomasz Górny zdobył bramkę, która dała Polakom prowadzenie.

Drugą połowę Polacy rozpoczęli zatem wygrywając 2:1, ale w decydującej fazie spotkania ich gra pozostawała bez zarzutu. Wszelkie ofensywne akcje Australijczyków były skutecznie blokowane przez polską defensywę, choć przez dłuższy czas nasi rywale nie pozostawali dłużni. Zmianę wyniku przyniosła zaś 32. minuta meczu. Wówczas właśnie Tomasz Górny popisał się strzałem po efektownej kontrze, ustalając wynik na 3:1 dla biało-czerwonych.

Inne mecze tego dnia:

Grupa A:

Niemcy 18:0 Namibia; Polska 3:1 Australia; Holandia 5:1 Kanada

Grupa B:

Rosja 6:2 Stany Zjednoczone; Austria 5:1 Iran; Anglia 2:1 Czechy

9 lutego – 2 dzień mistrzostw

Po udanym starcie, drugiego dnia mistrzostw Polacy mieli przed sobą przeciwników z Kanady. Także i tym razem jednak poradzili sobie bez większych problemów. Wynik 7:1 dla biało-czerwonych najdobitniej świadczy, jak bardzo jednostronne było to spotkanie.

Pierwsza bramka, w wykonaniu Artura Mikuły, padła już w kilka sekund po rozpoczęciu spotkania. Na kolejną nie trzeba było długo czekać – jej autorem, w 3. minucie po strzale z krótkiego rogu był Karol Szyplik. Chwilę później kolejny punkt ponownie zdobył Artur Mikuła, a w 7. minucie australijskiego bramkarza pokonał Krystian Makowski.

Po kwadransie spotkania Polacy prowadzili już 5:0, w międzyczasie bowiem bramkę z krótkiego rogu zdobył  Paweł Bratkowski. Przy takim wyniku było już niemal pewne, że Polacy zakończą ten dzień zmagań kolejnym zwycięstwem. Tylko cud mógł pomóc Australijczykom.

Na szczęście dla nas, ów cud nie nadszedł. W drugiej połowie Polacy zdawali się bardziej oszczędzać siły, jednak przez cały czas kontrolowali przebieg meczu, ponownie trafiając do bramki rywala. Dwie minuty po tym jak Tomasz Marcinkowski zdobył gola na 7:0 dla Polski, Australijczyk Jonathan Roberts ustalił w 33. minucie wynik na 7:1, strzelając bramkę z rzutu karnego.

Drugi dzień mistrzostw, podobnie jak pierwszy, był zatem dla polskich hokeistów wyjątkowo udany.

Inne mecze tego dnia:

Grupa A:

Holandia 13:0 Namibia; Niemcy 11:2 Australia; POLSKA 7:1 Kanada

Grupa B:

Austria 5:0 Stany Zjednoczone; Rosja 3:2 Anglia; Czechy 4:3 Iran; Anglia 3:2 Stany Zjednoczone; Iran 7:4 Rosja; Czechy 1:1 Austria

10 lutego – 3 dzień mistrzostw

10 lutego Polacy mieli przed sobą dwa mecze. Jako pierwsi mieli się z nimi zmierzyć zawodnicy z Namibii. Zespół ten stanowił teoretycznie stanowił najsłabszy punkt w grupie A. Jednak tego samego dnia rywalami Polaków mieli być także utytułowani, doskonale grający Niemcy. Zapowiadał się więc dzień pełen szczególnie gorących, sportowych emocji.

Zgodnie z oczekiwaniami, reprezentacja Polski bez większych problemów pokonała ekipę z Namibii. Wynik 10:0 dla biało-czerwonych mówi w tym wypadku sam za siebie. Namibijczycy ustępowali Polakom pod każdym względem – od szybkości, poprzez technikę, na skuteczności skończywszy. Mecz był zatem jednostronnym widowiskiem i od początku do końca toczył się pod dyktando Polaków. Wynik mógłby być dla Namibii jeszcze bardziej druzgocący, gdyby nie fakt, że także biało-czerwonym brakowało niekiedy sportowego szczęścia i kilka dogodnych sytuacji mimo wszystko nie zakończyło się bramkami. Warto jednak zwrócić uwagę na niezwykle efektywne rozgrywanie stałych fragmentów gry przez Polaków – połowa bramek padła po uderzeniach z krótkiego rogu.

Po wysokim zwycięstwie nad Namibią nastroje w polskiej reprezentacji były dobre, jednak prawdziwa sportowa uczta miała dopiero nadejść. O godzinie 20 rozpoczęło się długo oczekiwane spotkanie Polska – Niemcy.

Początkowo oba zespoły grały bardzo asekuracyjnie, jednak w miarę upływu czasu akcje stawały się coraz bardziej odważne, a gra nabierała tempa. Wynik otworzył w 15. minucie Dariusz Rachwalski, skutecznie wykonując krótki róg i zdobywając pierwszą bramkę dla biało-czerwonych. Ten sam zawodnik podniósł rezultat na 2:0 już dziewięć minut później. Dwubramkowa przewaga dodała Polakom pewności siebie. Grali bardzo odważnie, a w 34. minucie podyktowany został dla nich rzut karny. Karol Szyplik wykonał go perfekcyjnie – zdobywając gola na 3:0 dla Polski. Niemcy byli zdezorientowani, a doping odzianej w biało-czerwone stroje ponad trzytysięcznej publiczności zdecydowanie nie ułatwiał im zadania. Mimo to, pod koniec meczu Christopher Zeller zdobył dla Niemiec bramkę z krótkiego rogu, a na kilkadziesiąt sekund przed końcem spotkania Thilo Stralkowski ustalił wynik na 3:2. Ambitna pogoń Niemców została przerwana przez sędziowski gwizdek.

Mecz Polski z Niemcami był wyjątkowy przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze, biało-czerwoni sprawili ogromną radość kilkutysięcznej polskiej publiczności, wygrywając mecz z najtrudniejszym rywalem w grupie. Sama gra stała także  na imponująco wysokim poziomie. Jednak mecz ten przejdzie do historii z innego powodu. Była to bowiem pierwsza porażka reprezentacji Niemiec w historii Halowych Mistrzostw Świata. Nikomu wcześniej nie udało się pokonać naszych zachodnich sąsiadów podczas imprezy tej rangi. Pierwszymi, którzy mieli tego dokonać, okazali się Polacy.

Sytuacja w grupie po zwycięskim meczu z Niemcami była dla Polaków optymalna – przed sobą mieli jednak jeszcze arcyważne spotkanie z Holandią, od którego zależało, czy biało-czerwoni wezmą udział w walce o medale.

Inne mecze tego dnia:

Grupa A:

Niemcy 8:5 Holandia; Australia 5:1 Kanada; POLSKA 10:0 Namibia; Australia 1:3 Holandia; Kanada 6:0 Namibia; POLSKA 3:2 Niemcy

Grupa B:

Anglia 6:4 Iran; Czechy 8:1 Stany Zjednoczone; Rosja 1:0 Austria

11 lutego – 4 dzień mistrzostw

Mecz z Holandią okazał się trudnym wyzwaniem dla Polaków. Pomimo doskonałych wcześniejszych występów, mimo efektownego zwycięstwa nad Niemcami, Polacy odnieśli w starciu z Holendrami porażkę 2:3.

Zawodnicy z Holandii poprzeczkę podnieśli bardzo wysoko. W 14. minucie Willem Hertzberger zdobył dla swojego kraju pierwszą bramkę. Odpowiedź Polaków nadeszła jednak pięć minut później. Rzut karny pewnie wykorzystał Karol Szyplik, posyłając piłkę do bramki i doprowadzając do remisu.

Niedługo później Holendrzy ponownie wyszli na prowadzenie. Gola na 2:1 zdobył z krótkiego rogu Kristiaan Timman. Jednak i tym razem biało-czerwoni odpowiedzieli wyrównaniem – na dwie minuty przed końcem meczu wynik był remisowy po uderzeniu Dariusz Rachwalskiego z krótkiego rogu. Kiedy wydawało się już, że Polacy i Holendrzy podzielą się punktami, w końcówce meczu Robert Tigges zdobył bramkę po uderzeniu z krótkiego rogu. Była to więc pierwsza przegrana Polaków podczas poznańskiego turnieju.

Do Polaków uśmiechnęło się jednak szczęście. Byli blisko wyeliminowania z walki o medale, jednak bilans bramkowy pozwolił biało-czerwonym na zajęcie drugiego miejsca w grupie, zaraz za Niemcami. Zarówno Niemcy, jak i Polska oraz Holandia zdobyli w rozgrywkach grupowych po 12 punktów. Nasi zachodni sąsiedzi kilkakrotnie wygrywali jednak przy wysokich rezultatach, co pozwoliło im na osiągnięcie bardzo korzystnego bilansu bramkowego (53-11, co ostatecznie daje 42+). Bilans ten w przypadku Polaków wynosił 25-7 (+18), a Holendrów – 29-12 (+17). Jedna bramka zadecydowała więc o tym, że to Polska, kosztem Holandii, miała walczyć o najwyższe lokaty.

Inne mecze tego dnia:

Grupa A:

Niemcy 14:1 Kanada; Australia 8:2 Namibia; Holandia 3:2 POLSKA

Grupa B:

Anglia 2:3 Austria; Czechy 3:3 Rosja; Stany Zjednoczone 2:6 Iran

 

Walka o końcowe lokaty:

O 11 miejsce – Namibia 0:8 Stany Zjednoczone

O 9 miejsce – Kanada 6:7 Iran

O 7 miejsce – Australia 7:4 Czechy

O 5 miejsce – Holandia 4:2 Anglia

O 3 miejsce – Rosja 0:5 Austria

Półfinał

W półfinale, dnia 12 lutego, Polska miała zmierzyć się z Austrią. Był to wymagający rywal, który w swojej grupie popisał się wcześniej kilkoma efektownymi zwycięstwami. Jednak biało-czerwoni i tym razem pokazali klasę, ogrywając Austriaków 2:1 i zapewniając sobie walkę o złoto. 

Początek meczu był dość nerwowy i nie obfitował w dogodne bramowe sytuacje. Jednak już 9. minuta przyniosła Polakom prowadzenie po uderzeniu Michała Raciniewskiego. Ważnym akcentem spotkania był podyktowany dla Austriaków rzut karny, perfekcyjnie obroniony przez polskiego bramkarza. Nie minęło pięć minut, a było już 2:0 dla Polski po strzale Dariusza Rachwalskiego.        

Dwubramkowa przewaga pozwoliła Polakom na uspokojenie gry, jednak na chwilę przed zejściem do szatni Philipp Greutter ustalił wynik spotkania na 2:1. Bramka kontaktowa zdobyta w końcówce pierwszej połowy podziałała na Austriaków mobilizująco i druga część spotkania była dość nerwowa. Ostatecznie jednak, nie padła w jej trakcie ani jedna bramka. Korzystny dla Polski wynik 2:1 został utrzymany i to Polacy mieli znaleźć się w najważniejszym meczu mistrzostw. Tymczasem w drugim półfinale Niemcy rozgromili Rosjan aż 10:0.

Finał

W finale, jak się rzekło – znalazły się ekipy z Polski i Niemiec. Było to już trzecie starcie tych zespołów w walce o najwyższą stawkę Halowych Mistrzostw Świata i niestety, trzecie przegrane. Po doskonałej walce Polacy ulegli Niemcom 2:3, a mecz ten – podobnie jak poprzedni, wygrany tym samym wynikiem przez biało-czerwonych – zapewne wpisany zostanie do annałów historii halowego hokeja jako jeden z najbardziej emocjonujących.

Wszystko zaczęło się dla Polski bardzo korzystnie. Już w 4. minucie Dariusz Rachwalski popisał się świetnym uderzeniem, które dało biało-czerwonym prowadzenie. Na 2:0 w 11. minucie podwyższył Tomasz Górny. Mimo korzystnego wyniku, Niemcy jednak nieustannie napierali, oddając mnóstwo strzałów. Wynik spotkania mógłby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie fenomenalne interwencje Mariusza Chyły. Niemniej, w 15. minucie, po wielu usilnych próbach, Matthias Witthaus zdobył dla Niemiec kontaktową bramkę.

Druga połowa meczu była nie mniej emocjonująca. Jednak w jej trakcie to Niemcy zdołali zdobyć jedyną bramkę, doprowadzając do remisu. Halowego Mistrza Świata wyłoniła dopiero dogrywka, w której nasi zachodni sąsiedzi przeważali. W 44. minucie decydującą bramkę zdobył Benjamin Wess, przesądzając o wyniku spotkania.

Polakom wprawdzie nie udało się zdobyć mistrzostwa, jednak jak żaden inny zespół potrafili walczyć z Niemcami, odnosząc nad nimi piękne zwycięstwo w fazie grupowej. I chociaż był to kolejny przegrany finał biało-czerwonych w starciu z zachodnimi sąsiadami, to mistrzostwa pokazały, że polski halowy hokej na trawie jest w świetnej kondycji, a reprezentacje – zarówno kobiet, jak i mężczyzn – znajdują się w światowych czołówkach, bez kompleksów zwyciężając w konfrontacjach z innymi globalnymi potęgami.

Mistrzostwa, co zgodnie potwierdzali zarówno kibice, jak i działacze FIH, stały na bardzo wysokim poziomie także pod względem organizacji. Poznań pokazał się jako solidny organizator, zapewniając przybyłym gościom nie tylko wspaniałą sportową imprezę, ale i przyjemny, pełen przeżyć pobyt w stolicy Wielkopolski, który z pewnością na długo zapadnie im w pamięć.  

Pozostaje więc tylko pogratulować naszym reprezentantom odniesionych sukcesów, wyrażając nadzieję, że w kolejnych mistrzostwach zapewnią kibicom podobne emocje, walcząc o największe trofea. Organizowane w Poznaniu Halowe Mistrzostwa Świata w Hokeju na Trawie można więc uznać za znaczny polski sukces – zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym.