Warszawskie indeksy mogą jeszcze w tym roku wzrosnąć o 4–5 proc.

udostępnij na:
dollar-544956_960_720

Pierwszy tydzień września był korzystny dla GPW. Warszawski indeks giełdowy jest zdecydowanie bliżej tegorocznego szczytu z przełomu marca i kwietnia niż styczniowego czy płytszego lipcowego dołka. Do końca roku ma szansę pobić dotychczasowy tegoroczny rekord, choć po drodze niewykluczone są spadki. Trudniejsze zadanie ma przed sobą WIG20, choć i tu nie można wykluczyć 5-proc. wzrostów.

O początku roku indeks WIG zyskał w sumie ponad 4 proc., zaliczając po drodze dwa dołki – w styczniu i w lipcu oraz szczyty pod koniec marca i w połowie sierpnia. Różnica między najniższym a najwyższym zamknięciem w tym roku wynosi ponad 17 proc. Zdaniem głównego ekonomisty Deutsche Banku do końca roku indeks ten powinien naśladować inne europejskie giełdy.

– Na polskiej giełdzie decydujące będą czynniki zagraniczne, dlatego że po reformie OFE z 2014 roku giełda straciła zasadniczy zastrzyk gotówki ze strony inwestorów instytucjonalnych – mówi Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska. – Dlatego sądzę, że WIG będzie się zachowywał mniej więcej tak jak indeksy europejskie.

Pierwsze wrześniowe sesje dla indeksu szerokiego rynku były pomyślne. Od 1 do 8 września zyskał 1,9 proc. Dla porównania niemiecki DAX wzrósł w tym czasie 1,3 proc., zaś brytyjski FTSE 100 – 1,7 proc. Co prawda, oba są blisko swoich rekordów wszech czasów, a nie tylko tych z obecnego roku.

– Tutaj można się spodziewać oscylacji w trendzie bocznym. Wydaje mi się, że poziom 49 tys. punktów w przypadku WIG-u może być do osiągnięcia na koniec roku, wzrosty o około 4 do 5 proc. są możliwe, ale w międzyczasie niewykluczone są też silniejsze spadki – przestrzega Krześniak.

Zdecydowanie najlepiej w tym roku wypadają na warszawskiej giełdzie spółki średnie, których indeks poszedł w górę o ponad 12 proc., przy czym większa część wzrostu nastąpiła w ostatnich dwóch miesiącach. Indeks najmniejszych spółek zyskał od początku stycznia 8 proc. Zdecydowanie najtrudniejszą sytuację mają blue chipy, które w tegorocznym rozrachunku są wciąż na kilkuprocentowym minusie.

– Na WIG20 czynniki ryzyka są większe, dlatego że ten indeks ma ekspozycję po pierwsze na system bankowy, którego wyniki będą słabsze ze względu na podatek bankowy, po drugie jest też pod wpływem cen surowców, głównie ropy naftowej i miedzi –mówi Arkadiusz Krześniak. – Więc tu też perspektywy wzrostu są bardzo umiarkowane. Ale myślę, że w takim scenariuszu pozytywnie neutralnym możemy też zobaczyć 5-procentowe wzrosty na WIG20.

Do końca lipca cały polski sektor bankowy zarobił niemal 9,3 mld zł. To tylko o 100 mln zł mniej niż rok temu, choć obowiązujący od lutego br. podatek od aktywów banków ma przynieść budżetowi państwa 3,5 mld zł. Pierwotnie zakładano jednak, że kosztował on będzie banki o 2 mld zł więcej. W indeksie WIG20 jest sześciu płatników tej daniny: pięć banków oraz PZU.