[Retro sport] Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym w Oslo 2011 – występy Polaków

udostępnij na:
oslo_2011_adam_malysz

Gdyby jeszcze dziesięć lat temu ktoś stwierdził, że Polska będzie jednym z najbardziej liczących się państw na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym, słowa jego byłyby co najwyżej podsumowywane uśmiechem. Jedynym silnym punktem w tej dyscyplinie był wówczas bowiem specjalizujący się w skokach narciarskich Adam Małysz. Tymczasem na mistrzostwa w norweskim Oslo w 2011 roku czekały miliony polskich kibiców. Świetne występy skoczków narciarskich i biegaczki Justyny Kowalczyk na przestrzeni zimowego sezonu rozbudzały nadzieje na dobre wyniki podczas tego najważniejszego – zaraz po igrzyskach olimpijskich – narciarskiego wydarzenia sportowego.

Polska reprezentacja

Udająca się do Oslo na mistrzostwa świata polska reprezentacja liczyła 15 zawodników. Od początku w gronie faworytów do medalu stawiano przede wszystkim Justynę Kowalczyk, która tuż przed mistrzostwami zapewniła drugą (lub trzecią?) z rzędu Kryształową Kulę Pucharu Świata w biegach narciarskich. Do Oslo pojechała w świetnej formie, choć kibice słuszne obawy żywili wobec jej największej konkurentki – Marit Bjoergen, która nie dość, że znajdowała się w doskonałej dyspozycji, to dodatkowo startowała na własnym terenie.

Innym niemalże pewnym punktem w polskiej reprezentacji był Adam Małysz. Orzeł z Wisły dobrze prezentował się w konkursach Pucharu Świata, kilkakrotnie stając na podium i zwyciężając w zawodach w Zakopanem. Z kolei w Kamilu Stochu, który w sezonie 2010/2011 dwukrotnie wygrywał konkursy, upatrywano kandydata na czarnego konia mistrzostw. Konkurencja była silna. W doskonałej dyspozycji od początku sezonu znajdowali się Thomas Morgenstern, Andreas Kofler i Simon Ammann, a także Tom Hilde. Tuż przed mistrzostwami eksplodowali formą Severin Freund i Gregor Schlierenzauer. Niezależnie od tego, sporych nadziei upatrywano w drużynie skoczków, która w trakcie sezonu w zawodach drużynowych w Niemczech zdołała stanąć na najniższym stopniu podium.

Sukcesy Polaków

Jak zawsze, oczekiwania zostały zweryfikowane przez rzeczywistość. Nie wszystko podczas mistrzostw przebiegało po myśli polskich kibiców, ale ostatecznie nasza reprezentacja stanęła na wysokości zadania i przywiozła cztery medale, dwa srebrne i dwa brązowe. Nie udało się niestety żadnemu z naszych reprezentantów stanąć na najwyższym stopniu podium. Konkurencja była silna, a rywalizacja niezwykle zacięta.

Pierwsze srebro dla Polski wywalczyła Justyna Kowalczyk dnia 26 lutego, podczas rywalizacji na dystansie 15km w biegu łączonym. Porzuciła w niepamięć nieudaną próbę zdobycia medalu podczas sprintu i w jednej ze swoich kluczowych konkurencji zajęła drugą lokatę. Poza zasięgiem okazała się norweska maszyna – Marit Bjoergen. Przez większość dystansu Justyna wraz Bjoergen biegły na czele, nawzajem odbierając sobie prowadzenie. Kiedy do mety pozostały niecałe 3 kilometry, na przód wysunęła się inna Norweżka, Therese Johaug. Końcówka biegu należała jednak do Bjoergen, która przypuściła potężny atak. Na metę przybiegła z czasem 38:08.6. Justyna Kowalczyk straciła do niej 7,5 sekundy, a depcząca Polsce po piętach Therese Johaug – 8,8s. Na najwyższym i najniższym stopniu podium stanęły więc Norweżki, rozdzieliła je zaś Justyna Kowalczyk, która swoim srebrnym medalem odnotowała pierwsze znaczące polskie osiągnięcie na tych mistrzostwach.

Jednak nie był to koniec naszych sukcesów tego dnia, gdyż wkrótce po biegu na 15km kobiet odbyły się zawody w skokach narciarskich na średniej skoczni. Zapowiadała się tutaj loteria, gdyż na obiektach tej wielkości jeszcze większe znaczenie ma styl skoku oraz warunki, w jakich przychodzi skakać danemu zawodnikowi, zaś odległości często niewiele się od siebie różnią. Tak też było i tym razem.

Po pierwszej serii skoków Adam Małysz zajmował trzecią lokatę, dzięki skokowi na odległość 97,5 metra. Na czele było dwóch Austriaków – Andreas Kofler z odległością 99,5 metra, oraz będący w doskonałej dyspozycji Thomas Morgenstern, który poszybował na dystans 107 metrów. Kamil Stoch zajmował 10 lokatę. W swojej próbie skoczył 94 metry. W drugiej serii Stoch uzyskał lepszy wynik. 101 metrów pozwoliły mu awansować o cztery lokaty i ostatecznie zająć szóste miejsce w konkursie. Prawdziwe emocje czekały polskich kibiców kilka chwil później, gdy na rozbiegu pojawił się Adam Małysz. Próba na odległość 102 metrów i wysokie noty za styl pozwoliły mu wyprzedzić Simona Ammanna i objąć prowadzenie. Orzeł z Wisły miał już gwarantowany brązowy medal i pozostawało mu czekać tylko na próby Austriaków. Niestety dla nas, ani Kofler, ani Morgenstern nie zepsuli swoich prób. Pierwszy z nich zakończył swój udział w konkursie skokiem na 105 metrów, drugi zaś uzyskał 107 metrów. Oznaczało to, że podium nie zmieniło się w stosunku do pierwszej serii. Złoty medal przypadł Morgensternowi, który w dwóch skokach uzyskał łączną notę 269,2pkt. Drugi był Kofler – 260,1pkt, a trzeci rezultat – pozwalający na zdobycie medalu – uzyskał Małysz, zdobywając 252,2pkt.

Kolejne medale – srebrny i brązowy – zdobywała już dla Polski tylko Justyna Kowalczyk. W poniedziałek 28 lutego zajęła ona drugie miejsce w biegu na 10 kilometrów techniką klasyczną. Bieg miał niezwykle dramatyczny przebieg. Polka upatrywała w nim szansy na zdobycie złota i do osiągnięcia celu zabrakło jej tym razem bardzo niewiele. Od początku narzuciła rywalkom niezwykle mocne tempo. Już po pierwszych dwóch kilometrów miała niemal dziesięć sekund przewagi nad drugą Marit Bjoergen. Drugi punkt pomiaru znajdował się dopiero na siódmym kilometrze. Justyna Kowalczyk nie odpuszczała – nadal utrzymywała ponad ośmiosekundową przewagę. Na ostatnim kilometrze przewaga Justyny zaczęła jednak topnieć i skurczyła się do zaledwie dwóch sekund. Polka, biegnąca sama, traciła dużo  sił, w przeciwieństwie do Norweżki, która na trasie współpracowała z Włoszką Marianną Longą. Ostatecznie Polka nie utrzymała przewagi i na metę wbiegła ze stratą nieco ponad 4 sekund do Bjoergen. Norweżka, zwykle nie okazując zmęczenia po dobiegnięciu do mety, tym razem długo dochodziła do siebie, wymiotując z wyczerpania. Nie udało się Justynie zdobyć złota, niemniej jednak do medalowego dorobku Polaków dodane zostało kolejne srebro. Łącznie reprezentacja Polski miała wówczas już trzy medale.

Na ostatni medal trzeba było poczekać do 5 marca i do zaplanowanego na ten dzień biegu na 30 kilometrów. Był to ostatni występ Justyny Kowalczyk na mistrzostwach świata, na szczęścia dla nas i dla niej – także zakończony medalowym trofeum. Wszyscy kibice pamiętali rywalizację Kowalczyk i Bjoergen na tym dystansie podczas igrzysk olimpijskich w Vancoouver w 2010 roku. Wtedy górą była Polka, minimalnie wyprzedzając rywalkę i zdobywając olimpijskie złoto. W Oslo sytuacja miała przedstawić się zupełnie inaczej.

Krótko po starcie na czoło biegu wysunęły się trzy zawodniczki – Justyna Kowalczyk, Marit Bjoergen i Therese Johaug. Przez niemal połowę dystansu biegły one równym tempem, sporadycznie wymieniając się prowadzeniem. Jednocześnie jednak przewaga tej trójki nad grupą pościgową rosła wraz z każdym punktem pomiarowym. Około piętnastego kilometra znacznie szybszym tempem pobiegła Therese Johaug. Norweżka wyglądała, jakby w ogóle nie odczuwała zmęczenia, biegnąc i odpychając kijkami tak, jak gdyby przed chwilą wystartowała. Jej przewaga na przestrzeni kolejnych kilometrów rosła. Można było przypuszczać, że tak dynamiczne tempo zemści sie na niej w końcowych fragmentach biegu, jednak gdy na pięć kilometrów przed metą miała ona ponad minutę przewagi nad goniącymi ją Bjoergen i Kowalczyk, zwycięstwo było praktycznie przesądzone. Walka o drugą lokatę miała rozegrać się między Marit Bjoergen a Justyną Kowalczyk, jednak w miarę kolejnych kilometrów nasza biegaczka dawała coraz większe oznaki zmęczenia i na kilka tysięcy metrów przed metą Norweżka zaczęła powiększać przewagę. Ostatecznie Therese Johaug zdobyła złoty medal, uzyskując czas 1:23:45,1. Marit Bjoergen, której w udziale przypadło srebro, traciła do swojej rodaczki aż 44 sekundy, Justyna Kowalczyk zaś miała 1:34.0 straty.

Rozczarowania?

Mimo, iż występ polskiej reprezentacji na mistrzostwach świata można zaliczyć do udanych, to kibiców spotkały także pewne rozczarowania. Wielu ubolewało z powodu braku medalu z najcenniejszego kruszcu. Konkurencja jednak – zarówno dla Adama Małysza, jak i Justyny Kowalczyk – okazała się zbyt silna. Nie udało się polskim skoczkom zdobyć medalu w konkursach drużynowych, choć blisko tego osiągnięcia byli podczas zawodów na dużej skoczni. Konkurs przerwano jednak po pierwszej serii. Powodem miały być złe warunki atmosferyczne, choć w rzeczywistości zawodnicy wszystkich zespołów wyrażali wolę dalszego skakania. W jednym z wywiadów po zawodach, Adam Małysz zauważył, iż podobna decyzja mogła zostać podjęta z korzyścią dla Norwegów, którzy po pierwszej serii zajmowali drugie miejsce i dzięki werdyktowi organizatorów mogli zdobyć srebrny medal. Ostatecznie Polacy uplasowali się na piątej pozycji, z możliwą do odrobienia stratą wobec zajmujących trzecie miejsce Słoweńców.

Mistrzostwa Świata w Oslo pokazały niestety, że poza Justyną Kowalczyk i Adamem Małyszem polskie narciarstwo nie ma zawodników, będących realnymi kandydatami do rywalizowania z najlepszymi. Wyjątkiem jest tu jedynie Kamil Stoch, który podczas zawodów na średniej skoczni znalazł się w czołówce, oraz inny skoczek – Piotr Żyła, który z bardzo dobrej strony pokazywał się zwłaszcza w konkursach drużynowych. Pokazuje to, jak wiele pracy jest jeszcze przed polskimi działaczami, trenerami i zawodnikami, by z kolejnych imprez tego typu wracać z medalowymi trofeami.

Koniec ery Małysza, powracający problem astmatyczek

Mistrzostwa Świata w Oslo zapiszą się w historii narciarstwa jeszcze dwoma innymi kartami. Po raz kolejny bowiem został podjęty temat zawodniczek-astmatyczek biorących udział w biegach narciarskich, którym przepisy pozwalają na zażywanie leków wzmacniających wydajność organizmu. Marit Bjoergen w celu uniknięcia niedomówień już na początku mistrzostw przyznała, że zażywa Symbicort, który dodaje jej około 20% dodatkowych sił. Do grona zawodniczek krytykujących liberalne przepisy ustawy o dopingu dołączyła podczas mistrzostw świata Słowenka Petra Majdić. Po raz kolejny zatem problem leków na astmę wśród biegaczek powraca podczas wielkiej imprezy sportowej. Ciągle jednak nie jest jasne, jak sprawa będzie się rozwijać i czy cokolwiek w tej materii się zmieni.

Dla skoków narciarskich są to historyczne mistrzostwa także z innego powodu. W ich trakcie bowiem Adam Malysz, jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii tej dyscypliny ogłosił zakończenie kariery. O możliwym zakończeniu przygody ze skokami przez Orła z Wisły mówiło się już od dłuższego czasu, on sam zaś postanowił ogłosić decyzję po zdobyciu kolejnego medalu mistrzostw. Wraz z zakończeniem sportowej kariery Małysza kończy się w skokach narciarskich pewna epoka. Dla kibiców i tak okazało się to sporym szokiem, mimo iż większość z nich uszanowała całkowicie decyzję polskiego mistrza. Kończąc karierę Małysz spełnił swoje marzenie, by odejść od skakania w momencie, ciągle będąc na fali i znajdując się w światowej czołówce skoków. Pamiętać trzeba jednak, że Adam to zawodnik wyjątkowy – który od ponad jedenastu lat, jak żaden inny zawodnik, nieustannie znajdował się wśród najlepszych skoczków globu, wielokrotnie odradzający się niczym feniks z popiołów i zdobywający najwyższe trofea nawet wówczas, gdy nikt nie dawał mu szans na kolejny medal czy Kryształową Kulę.

Podsumowanie

Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym w Oslo niewątpliwie można zaliczyć do udanych. Kibice o szczególnie wygórowanych wymaganiach mogliby się ponarzekać, iż nie udało się tym razem zdobyć złotych medali. Tym niemniej, Polacy czterokrotnie stawali na podium, dwa razy zdobywając srebro, a dwa razy brąz i ostatecznie zajmując ósmą lokatę w klasyfikacji medalowej. Były pewne rozczarowana, były jednak i chwile radości, za które naszym reprezentantom wypada w tym miejscu szczerze podziękować. Pozostaje mieć nadzieję, że występy Polaków w mistrzostwach świata za dwa lata okażą się równie udane i będą obfitować w medalowe zdobycze.