Mocne wejście polskiego superbohatera – recenzja komiksu „Biały Orzeł #1”

udostępnij na:
bialy_orzel_naglowek

Komiksy zeszytowe traktujące o amerykańskich bohaterach Marvela, jeszcze do niedawna cieszyły się w naszym kraju olbrzymią popularnością. Próżno było jednak szukać podobnych herosów rodem z Polski. Ostatnie czasy przyniosły w tym względzie diametralną zmianę: od kilku lat mamy „Białego Orła” – komiks z polskim superbohaterem w roli głównej!

Pierwszy numer stanowi zaledwie wprowadzenie do świata Białego Orła. Czytelnik ma w nim okazję poznać kluczowe elementy fabuły. Przedstawia się ona nad wyraz interesująco, choć gołym okiem widać, że garściami czerpie inspiracje z komiksów marvelowskich. Głównym bohaterem jest uzdolniony naukowiec, Aleks Poniatowski, który przed laty, wraz z przyjacielem, powołał do istnienia korporację TechCorp. Cudem udaje mu się przeżyć po tym, jak ulega wypadkowi i wypada z czternastego piętra wieżowca. Przez ponad trzy lata przebywa w stanie śpiączki. Kiedy odzyskuje świadomość, nie pamięta szczegółów wypadku, a w pobliżu nie ma ani jego ukochanej żony, ani ojca. Dzięki specjalnej surowicy Poniatowski wraca do rzeczywistości jako superheros, Biały Orzeł. Musi stawić czoła demonom przeszłości, odnaleźć bliskich, a nade wszystko zmierzyć się z niebezpieczeństwami, które grożą Polsce.

Osadzenie takiego superbohatera w polskich realiach, mogłoby się wydawać co najmniej egzotyczne. Jednak dzieło braci Kmiołek udowadnia, że nie jest to karkołomny pomysł, a otaczająca nas rzeczywistość obfituje w inspiracje dla tego typu historii. Rzecz jasna, trudno na podstawie zaledwie dwudziestu paru stron komiksu orzec o jego jakości, zwłaszcza że mieści się na nich jedynie wprowadzenie do historii. Niemniej jednak, pierwszy zeszyt z przygodami „Białego Orła” ukazuje tkwiący w niej potencjał i pozwala przypuszczać, że Polacy wreszcie będą mieć swojego komiksowego superbohatera z prawdziwego zdarzenia.bialy_orzel_1

Od strony wizualnej „Biały Orzeł” prezentuje się bardzo dobrze. Pozytywne wrażenie robią dynamiczne sceny walk, zaś wizerunki postaci są realistyczne, nie ma w nich zbędnego karykaturalizmu. Trudno mieć też zastrzeżenia do głównego bohatera – odziany w biało-czerwony kostium, w masce zasłaniającej większą część twarzy, robi imponujące wrażenie. I chociaż zarówno w jego pseudonimie, jak i aparycji, widoczne są nawiązania do barw i godła narodowego, to wątków patriotycznych w pierwszym zeszycie zabrakło. Uwagę czytelnika poszukującego w „Białym Orle” tego typu akcentów, może jednak zwrócić symboliczna scena, w której gigantyczny biały orzeł unosi ciągle znajdującego się w śpiączce Aleksa Poniatowskiego. Póki co, nie można być pewnym, jak należy ją interpretować, niewykluczone jednak, że wątpliwości te zostaną rozwiane w kolejnych zeszytach tego cyklu.

Twórcy postarali się także o jak najlepszą jakość wydania. Także i pod tym względem „Biały Orzeł” w niczym nie ustępuje wydawanym w Polsce przygodom swoich amerykańskich odpowiedników. Komiks ma charakterystyczny dla tzw. „zeszytówek” format i wydany został na dobrej jakości, błyszczącym papierze. Kosztuje niespełna jedenaście złotych, a mieści się na trzydziestu dwóch stronach.

W „Białym Orle” tkwi znaczny potencjał, o czym przekonać może się każdy, kto sięgnie po pierwszy zeszyt z serii. Chociaż twórcy nie ukrywali inspiracji marvelowskimi herosami, to Biały Orzeł nie jest jedynie kalką amerykańskich superbohaterów. Autorom udało się coś, co w tego typu inicjatywach jest szczególnie istotne: zainteresowanie czytelnika do tego stopnia, by odliczał dni do ukazania się kolejnej części komiksu. Już pod koniec lutego Biały Orzeł ma się zmierzyć z Nurem, mroczną kreaturę zamieszkującą podziemia warszawskiego Dworca Centralnego. Czy będzie równie efektownie, jak w zeszycie otwierającym serię? Wszystko wskazuje na to, że tak.

 

bialy_orzel_okladka