Mistrzowie na zachodzie, przestępcy w Polsce

udostępnij na:
karty_do_gry

Młodzi, zdolni, z perspektywami. A do tego szalenie bogaci. Polscy mistrzowie pokera osiągają sukcesy za granicą. W świetle polskiego prawa stanowią niebezpieczną grupę uzależnionych kryminalistów, choć sami wolą, gdy nazywa się ich sportowcami. Mainstreamowe media niechętnie piszą o ich sukcesach, a zawodnicy w większości nie pchają się przed obiektywy kamer. Każdy tu trochę się boi: media, aby nie zostać posądzonym o nielegalną promocję hazardu, a gracze o bezpieczeństwo swoich finansów, nie zawsze osiągniętych zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem.

A o jakich sukcesach i jakich pieniądzach mówimy? W Polsce po raz pierwszy naprawdę głośno o pokorze zrobiło się w roku 2014, kiedy to niespełna 22-letni Dominik Pańka wygrał zawody z cyklu EPT rozgrywane na Bahamach. Za swoje osiągnięcie zainkasował bagatela 1,4 miliona dolarów, inwestując zaledwie 700 zielonych banknotów. Była to pierwsza tak duża wygrana polskiego gracza, ale właśnie wtedy wielu młodych, inteligentnych zawodników poszło w jego ślady, otwierając tym samym worek z kolejnym sukcesami. Ostatni z nich miał miejsce w sierpniu tego roku podczas turnieju z cyklu EPT w Barcelonie, gdzie triumfatorem został Sebastian Malec. Warto  w tym miejscu dodać, iż European Poker Tour – bo tak brzmi pełna nazwa tych turniejów – to jedna z największych na świecie serii rozgrywek pokerowych. Turniej główny oglądany jest z każdego zakątka świata, a transmisje komentowane w 13 językach, w tym także polskim.

W większości krajów pokerowi mistrzowie traktowani są na równi z gwiazdami sportu. Dlatego na zawody tego cyklu zjeżdżają się najlepsi gracze z całego globu, walcząc o tytuł, prestiż i ogromne pieniądze. Aby móc zmierzyć się w tych rozgrywkach należy wnieść 5300 Euro wpisowego lub wygrać za znacznie mniejsze pieniądze serie kwalifikacji rozgrywanych w Internecie. To właśnie w tych kwalifikacjach nazywanych satelitami swoje miejsce w głównych rozgrywkach wywalczyli Dominik i Sebastian. Sebastian do zwycięstwa 1,1 miliona dolarów potrzebował jedynie 27 Euro. Po kilkudniowej rozgrywce w czasie, której z turniejem pożegnało sie 1783 graczy doszedł do dnia finałowego, aby w ostatniej fazie zmierzyć się z Uri Reichensteinem z Niemiec. Finał ten był jednym z najciekawszych w historii EPT, a starcie Polaka odbiło się szerokim echem w całym pokerowym środowisku, choć niektórym w Polsce zachowanie naszego zawodnika nie przypadło do gustu. Dlaczego? Było specyficzne, całkowicie odbiegało od znanego wszystkim poker face, ciągle wdawał się w rozmowy z przeciwnikiem i zgromadzoną publicznością, wstawał, siadał, dowcipkował, popijał drinka i chodził po Sali, robiąc nawet selfie w czasie gry. To wszystko miało być jedynie zasłoną dymną ukrywającą nieco niższe umiejętności pokerowe naszego gracza niż rywala. Ostatecznie przyniosło pozytywny efekt. Sebastian wygrał turniej, zdobył upragnioną statuetkę i kolejny tytuł dla Polski. Tak – tych nasi rodacy mają na koncie więcej. Wystarczy tylko dodać, że gracz polsko-białoruskiego pochodzenia, Dima Urbanovich, występujący pod naszą flagą reprezentując na co dzień barwy polskiego teamu pokerowego Silents Shark w roku 2015 zwyciężył w EPT Dublin i wywalczył tytuł najlepszego gracza całego sezonu. Nasi pokerzyści mogą pochwalić się zatem niemałymi osiągnięciami. Gdyby w rankingu 100 najlepiej zarabiających sportowców w Polsce z roku 2015 znaleźli się gracze pokera, to mielibyśmy ich tam aż 5, a wspomniany już Dima Urbanovich z zainkasowanymi w samym 2015 roku niemal 16-tom milionami złotych uplasowałby się na 5 pozycji. Dane o zarobkach zbierane są jednak jedynie z wygranych w grach na żywo, a Polacy grają również online. Pieniądze zdobywane przez naszych zawodników w rozgrywkach internetowych, rzadko komentowane są szerzej poza środowiskiem pokerowym.

A te również nie są małe. W ubiegłym roku w turnieju głównym z cyklu WCOOP uznawanym za internetowe mistrzostwa świata w Pokera, drugie miejsce wywalczył Polak o nicku AlwaysiNduCe, inkasując tym samym  1 mln $. Również w tegorocznej edycji nasz gracz zagrał w finale tych rozgrywek. Olorionek bo o nim tutaj mowa uplasował się na 6 pozycji, a na jego konto wpłynęło bagatela 300 tys. dolarów. We wszystkich tegorocznych turniejach WCOOP Polacy wygrali łącznie 2 mln dolarów. Tak wielkie pieniądze zdobywane przez naszych zawodników w Internecie na nikim w pokerowym środowisku nie robią już wielkiego wrażenia. Niemal co tydzień na konta naszych graczy wpływają wygrane sięgające od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów.

Wygrane te nie są ani opodatkowane, ani legalne, a zgodnie z prawem wszyscy pokerzyści grający przez Internet na terenie naszego kraju są przestępcami. W roku 2009 po głośnej aferze hazardowej, podczas której wypłynęły na światło dzienne kompromitujące materiały na temat związków czołowych polityków rządzącej wówczas Platformy Obywatelskiej ze światem hazardu, zdecydowano o wprowadzeniu drastycznych regulacji rynku w tym zakresie. W zamierzeniach rządu ustawa miała ograniczyć rynek automatów do gry tzw. jednorękich bandytów i zmniejszyć zagrożenie uzależnieniem od hazardu wśród społeczeństwa. W rzeczywistości rynek automatów rozrósł się na niespotykaną skalę z tą różnicą, że w całości kontrolowany jest nie przez państwo, a przez zorganizowane grupy przestępcze. Na każdym rogu, w każdym sklepie i na każdym osiedlu stoi całe mnóstwo nielegalnych urządzeń. W miejsce jednego skonfiskowanego automatu pojawiają się 2 następne. Tylko w 2015 roku służba celna skonfiskowała niemal 25 tysięcy takich urządzeń w całym kraju.

Ustawa uderzyła również w grę, która z hazardem niewiele ma wspólnego. Ówczesny wiceminister, a późniejszy szef służby celnej postanowił wypowiedzieć wojnę pokerzystom. Została zakazana organizacja jakichkolwiek rozgrywek poza kasynami, czyniąc przestępcami studentów grających za drobne w czasie domówek. Gry internetowe zostały zakazane, a poker w kasynach obciążony ogromnym 25% podatkiem od wygranej, czyniącym go tym samym całkowicie nieopłacalnym. W ten sposób zatrzymano rozwój dopiero co rodzących się w Polsce pokerowych festiwali, na które przyjeżdżali gracze z całej Europy. Pokerowe środowisko rozpoczęło walkę o przywrócenie normalności. Każdy z graczy sądził, że gorszej ustawy od tej autorstwa Kapicy nie da się już przygotować i co by nie było, będzie lepiej. Z nadzieją spoglądano na nowy rząd Beaty Szydło, który od początku zapowiadał nowelizację źle napisanej ustawy hazardowej. I kiedy wszystko było na dobrej drodze, bo stworzenie projektu, aspirującego do nowoczesnych europejskich przepisów obowiązujących m. in. w Dani zapowiedział Jarosław Gowin, okazało się, że jednak da się napisać ustawę jeszcze gorszą niż ta autorstwa Kapicy. Wyprzedzając dążenia Gowina do normalizacji prawa, swój projekt opublikowało ministerstwo finansów. Jeżeli Kapica zabił pokera w Polsce, to minister Janczyk postanowił się upewnić strzałem w głowę z bliskiej odległości czy aby na pewno trup nie żyje. Nowa ustawa zakłada utrzymanie obowiązujących przepisów podatkowych, dodatkowo wprowadza mechanizm blokowania stron operatorów gier w Internecie oraz ustanawia monopol Państwa na rynku automatów do gier i hazardu online. Regulacje te nie tylko przyczynią się do obniżenia i tak już niewielkich wpływów do budżetu z tytułu hazardu, ale mogą dodatkowo narazić budżet na gigantyczne koszty, tworzenia państwowej infrastruktury hazardowej. Państwo planuje zakupić 60 tysięcy automatów do gier oraz stworzyć portal dla hazardu w sieci. Wymagać to będzie nakładów na maszyny, systemy informatyczne, lokale do gier, personel, szkolenia oraz zarządzanie.

Co jeżeli przepisy okażą się skuteczne i rzeczywiście gry internetowe zostaną w Polsce zablokowane? Pokerzyści po prostu wyjadą z kraju. Osiągając sukcesy i zarabiając ogromne pieniądze stać ich będzie na mieszkanie w dowolnym zakątku świata. Tym bardziej, że nie muszą daleko szukać. Polscy gracze od lat chętnie wyjeżdżają do Czech gdzie mogą cieszyć się rozgrywkami na najwyższym poziomie, a nasi południowi sąsiedzi w zamian czerpać pokaźne zyski. Z takiego rozwiązania każdy wychodzi zwycięsko. Gracze osiągają legalne dochody, państwo pobiera podatki, a pieniądze zarabiają kasyna, hotele i restauracje.   

Poker już dawno przestał być grą oszustów i przestępców. Stał się rozrywką dla rzeszy graczy, a dla części z nich metodą zarabiania pieniędzy. Jest to gra strategiczna, wymagająca prowadzenia ciągłej analizy i wykorzystywania rachunku prawdopodobieństwa, co czyni ją niezwykle trudną. Oczywiście jest to gra karciana i tylko część rozgrywki uzależniona jest od decyzji gracza. Dlatego szczęście przy pokerowym stole nie jest bez znaczenia. Profesjonalni gracze, którzy czerpią swoje dochody z regularnej gry w pokera, umiejętnościami minimalizują wpływ doraźnego szczęścia i losowego charakteru rozgrywki. Dlatego w długim okresie czasu są w stanie czerpać regularne dochody z gry. Na pytanie, czy pokerzyści są uzależnieni od hazardu w ciekawy sposób odpowiedział nasz ostatni mistrz EPT Sebastian Malec. Stwierdził, że nikt nie pyta Federera czy jest uzależniony od tenisa, albo Phelpsa od pływania. Żeby osiągać w jakiejś dziedzinie największe sukcesy musi mieć do tego pasję, w pewnym sensie być od tego uzależnionym. Od siebie dodam tylko, że nie słyszałem pomysłów o zakazywaniu wspinaczek wysokogórskich mimo, że wiele ekspedycji kończy się śmiercią jej uczestników. Któż z nas w świecie tysięcy bodźców nie uzależnia się od hobby czy od codziennych czynności? Wypełniają one naszą rzeczywistość i choć jedne są bezpieczniejsze od innych, każdy powinien posiadać prawo do dowolnego wyboru swoich życiowych pasji.