Książę Mieszko sztuką zwyciężył! – Bitwa pod Cedynią

udostępnij na:
ludwik_piosicki_bitwa_pod_cedynia

Wtedy z winy Ottona wiele się stało złego; wszędzie doszło do wielkich i żałosnych klęsk, pohańbione państwo spadło z wyżyn swego tronu, udręczone chrześcijaństwo odczuło gniew Boga. Prowadzono wojnę z Polanami; książę ich, Mieszko, zwyciężył podstępem; upokorzona pycha Teutonów musiała ziemię lizać; wojowniczy margrabia Hodo z poszarpanymi chorągwiami rzucił się do ucieczki – Brunon z Kwerfurtu, „Żywot św. Wojciecha”

Bitwa pod Cedynią to dla Polaków wydarzenie szczególne. Jest to pierwszy znaczący, udokumentowany źródłami triumf polskiego oręża. Starcie, rozegrane 24 czerwca 972 roku trwale zapisało się w świadomości narodowej Polaków. Było to wszak nasze pierwsze istotne zwycięstwo nad Niemcami.

Około roku 967 Polanie pod wodzą Mieszka I opanowali znajdujący się nieopodal Cedyni bród na Odrze. Biegł przezeń szlak handlowy, łączący tereny zamieszkiwane przez Połabian z Pomorzem. Kiedy znajdujący się tam od IX wieku gród dostał się do rąk Mieszka, rychło został zamieniony w warownię graniczną. Margrabia Marchii Łużyckiej, Hodon, nie zamierzał tolerować nadodrzańskich sukcesów polskiego księcia. W 972 roku, zebrawszy wojsko, wyruszył z Magdeburga i wspomagany przez możnowładcę Zygfryda von Walbeck zaatakował Mieszka. Był to samowolny akt margrabiego, traktowany jako prywatne przedsięwzięcie niemieckich możnych. Hodon o wyprawie nie poinformował bowiem ani cesarza Ottona, ani pozostałych przygranicznych margrabiów, Dytryka i Hermana Billunga.

Nie sposób ocenić dokładnie, z jak dużą armią wyprawił się Hodon. Przypuszcza się, że z terenów marchii łużyckiej mógł ściągnąć 600 konnych. Pomoc Zygfryda z Wahlbecku, który był ojcem piszącego później o bitwie biskupa merseburskiego i kronikarza Thietmara, musiała również być znaczna. Szacuje się, że łączna liczba wojsk niemieckich mieściła się w granicach tysiąca konnych wojowników i prawie 3000 pieszych, rekrutujących się spośród Słowian oraz żądnych łupów i chwały lokalnych awanturników. Była to silna armia, z którą Mieszko musiał liczyć. Jeśli wierzyć źródłom, książę polski dysponował siłami liczącymi około 3000 wojowników. Ogólnie rzecz biorąc, siły były względnie wyrównane – trzeba jednak pamiętać, że Hodon posiadał znacznie więcej ciężkiej konnicy, niż Mieszko.

Kierując się pod Cedynię, Hodon przemaszerował przez terytoria należące do słowiańskich Wieletów i Obodrzyców. Przyjęli oni neutralną postawę wobec niemieckiej wyprawy. W końcu siły Hodona przeszły przez Odrę i skierowały się pod cedyński gród. Wojska polskie pozorowały obronę brodu na Odrze, co zapewne zmyliło niemieckiego margrabię. Nie mógł on wiedzieć, jakimi siłami dysponował polski książę.

Mieszko tymczasem podzielił swoje wojska na trzy części. Jeźdźcy piastowscy bronili brodu i blokowali drogę, którą podążały wojska margrabiego. Na cedyńskim wzgórzu rozstawiono łuczników i tarczowników, zaś oddziały Czcibora – brata Mieszka, jak również pozostała część piechoty, ukryła się pośród porastających te okolice wysokich gęstwin.

Dnia 24 czerwca rozegrała się właściwa bitwa. Źródła oraz historiografia zgodnie twierdzą, że została ona wygrana przez Mieszka przy pomocy podstępu. Oto bowiem książę polski, straciwszy nad brodem wielu swoich wojów, prędko począł się wycofywać. Margrabia niemiecki najwyraźniej rozochocił się takim stanem rzeczy. Widząc polskie wojska będące w odwrocie, ruszył za nimi, chcąc zaatakować gród. Zapewne myślał już, że zwycięstwo jest bliskie, jednak wkrótce dały o sobie znać oddziały czekające na wzgórzu. Wojska Hodona zostały ostrzelane przez polskich łuczników. Na przerzedzone niemieckie szeregi spadli następnie piastowscy tarczownicy. Na mocno osłabione już i zdziesiątkowane oddziały Hodona ruszyła następnie jazda Czcibora, co przesądziło o losach bitwy. Niemcy zostali otoczeni, wąska ścieżka zablokowana, a jedyna droga ucieczki wiodła przez pobliskie mokradła. Wspierający Hodona Słowianie błagali piastowskich wojów o łaskę. Sam margrabia wraz z niedobitkami zdołał zbiec z pola bitwy, załamany sromotną klęską, jaką zgotowali mu polscy obrońcy.

Wieści o klęsce Hodona rozeszły się błyskawicznie wśród pozostałych margrabiów niemieckich. Plany opanowania Pomorza przez Marchię Łużycką zostały ostatecznie pogrzebane. Pozycja Mieszka na arenie międzynarodowej wzrosła, a rosnąca potęga państwa piastowskiego budziła niepokój wśród Niemców. Sam cesarz Otton wezwał do siebie obie strony konfliktu. Spotkanie miało odbyć się w Kwedlinburgu w 973 roku. Nie wiadomo wiele na temat jego postanowień. Pomorze z pewnością zostało w rękach polskich, ale syn Mieszka – Bolesław, został wysłany do Ottona jako zakładnik. Miało to być gwarantem pokoju. Przypuszcza się jednak, że postanowienia cesarza nie były dla Mieszka zbyt korzystne. Kilka tygodni później bowiem Otton I zmarł, a wobec sporów o cesarską koronę, książę polski poparł bawarską opozycję.

Tak czy inaczej, bitwa pod Cedynią była jedną z najważniejszych, jakie przyszło stoczyć pierwszemu władcy Polski. Niemal tysiąc lat później, w czasach PRL to właśnie starciem Mieszka z Hodonem, a właściwie jego rezultatem, uzasadniano polskie prawa do tak zwanych Ziem Odzyskanych. Zwycięstwo księcia polskiego było całkowite, bezapelacyjne i poniosło się szerokim echem. Nad Wisłą wyrastało państwo, którego siły nie można już było lekceważyć.