Kamil Stoch zawojował Wisłę. Kolejne pucharowe zwycięstwa polskiego skoczka!

udostępnij na:
turniej_czterech_skoczni

W miniony weekend w Wiśle odbyły się dwa konkursy Pucharu Świata w skokach narciarskich. Obiekt, na którym do tej pory nie udało się zwyciężyć żadnemu z biało-czerwonych, został odczarowany przez Kamila Stocha. Pozostający w rewelacyjnej formie skoczek z Zębu zwyciężył w obu konkursach i został liderem klasyfikacji generalnej.

Sobotni nokaut

Po zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni Kamil był jednym z faworytów do tryumfu także w zawodach rozgrywanych na polskiej skoczni. Dobrą dyspozycję udowadniał na treningach, zajmując w ich trakcie trzecią i pierwszą pozycję, zaś w serii próbnej przed sobotnim konkursem nie pozostawił rywalom złudzeń, zdecydowanie ją wygrywając. W pierwszej serii zawodów Stoch poszybował na odległość 133 metrów. Wprawdzie taki sam rezultat uzyskał Austriak Stefan Kraft, on jednak startował z wyższej belki. Na półmetku rywalizacji Polak miał nad Kraftem przewagę 3,4 punkta. Trzeci był Michael Hayboeck, który skoczył 130 metrów, czwarty – Andreas Wellinger (odległość 127,5 metra), a piąty Piotr Żyła, po skoku na odległość 126,5 metra.

Wśród pozostałych biało-czerwonych do serii finałowej zakwalifikowali się Maciej Kot (miejsce 13 i 122,5 metra), Stefan Hula (miejsce 15 i 126 metrów), Jan Ziobro (miejsce 22 i 125 metrów) oraz Dawid Kubacki (miejsce 24 i 120,5 metra).

W drugiej serii Kamil Stoch zdecydowanie odleciał wszystkim rywalom. Po skoku na odległość 124 metrów przy fatalnych warunkach atmosferycznych, wyprzedził Stefana Krafta aż o 16,3 punktu. To był istny nokaut – Kraft uzyskał zaledwie 117 metrów, a Wellinger 120,5 metrów. Na czwarte miejsce wysforował się Norweg Daniel Andre Tande po skoku na odległość 122,5 metra, a na piąte – Domen Prevc, który skoczył 128 metrów. Nie utrzymał swojej pozycji Piotr Żyła, który ostatecznie był siódmy (skok na odległość 120 metrów), za to na dziewiątą pozycję awansował Maciej Kot (128 metrów). Jan Ziobro był 19. (123,5 metra), Stefan Hula 20. (122 metra), a Kubacki 21. (121 metrów).

Niedzielna kropka nad „i”

W niedzielę Kamil Stoch po raz kolejny tryumfował w Pucharze Świata. Po pierwszej serii i skoku na odległość 135,5 metra wyprzedzał o 5,8 punktu drugiego Domena Prevca, który skoczył „zaledwie” 130 metrów. Świetne trzecie miejsce miał po pierwszej serii Maciej Kot, który skoczył tyle samo co Słoweniec, natomiast na czwartym miejscu uplasował się wracający po rocznej przerwie Gregor Schlierenzauer. Skoczył on tyle samo co Stoch, jednak w znacznie lepszych warunkach, przez co zajął ostatecznie czwartą lokatę. Na dziewiątym miejscu znalazł się Piotr Żyła, który skoczył 126,5 metra. Niestety rozczarowali pozostali biało-czerwoni, gdyż żaden z nich nie zdołał zakwalifikować się do serii finałowej.

Druga seria obfitowała jednak w emocje. Do walki zerwali się rywale Kamila Stocha, a zwłaszcza Daniel Andre Tande, który na półmetku był piąty. W drugiej próbie skoczył 134,5 metra, podczas gdy Kamil uzyskał odległość 128 metrów. Skok Polaka był jednak duży lepszy pod wzglęem stylu, a ponadto Stoch posiadał znaczną przewagę punktową po pierwszej serii. Ostatecznie Kamilowi udało się ją utrzymać, dzięki czemu w Wiśle po raz drugi zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego.

Dla Kamila Stocha było to 19. zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Dzięki temu w klasyfikacji wszech czasów wyprzedził Niemca Svena Hannawalda, oraz Austriaka Andreasa Wildhoelzla, którzy zwyciężali w zawodach 18-krotnie. Kamilowi wystarczy jeszcze tylko jedno zwycięstwo, by zrównać się pod tym względem z legendarnym Andreasem Goldbergerem. Najbliższa okazja ku temu już w niedzielę, podczas wyczekiwanego przez wszystkich konkursu Pucharu Świata w Zakopanem!