Klasyki polskiej komedii – „Fuks” w reżyserii Macieja Dutkiewicza

udostępnij na:
fuks_maciej_dutkiewicz

Spróbujmy wyobrazić sobie przez chwilę film, w którym występują czołowi polscy aktorzy. Każdy z nich w wyśmienitej formie. Film, który będzie stanowił zgrabne połączenie komedii i sensacji, którego wykonanie stać będzie na najwyższym poziomie, a widzowie mimo upływu lat będą go niezmiennie dobrze wspominać. Znalazłoby się przynajmniej kilka takich obrazów. Wśród nich z całą pewnością „Fuks” Macieja Dutkiewicza.

Aleks obchodzi właśnie osiemnaste urodziny. Z tej okazji postanawia zemścić się na lokalnym gangsterze, z którym od dawna ma na pieńku. Od dłuższego czasu obserwował go i szykował na niego haki, a teraz misterny plan ma szansę się ziścić. Próbując wprowadzić go w życie, niszczy dwa policyjne radiowozy, odpala ładunek wybuchowy i kradnie samochód należący do znienawidzonego mafioza. Poznaje jednak uroczą sąsiadkę, Sonię – tę samą, którą od dłuższego czasu podgląda z dachu swojego bloku, a która od jakiegos czasu pracuje w firmie wspomnianego kryminalisty. Razem kombinują, jak odrzeć go z wielkich pieniędzy.fuks_dutkiewicz_3

Pierwszą rzeczą, o której trzeba wspomnieć omawiając „Fuks” Dutkowskiego, jest fenomenalna obsada. Reżyser zdołał ściągnąć do swojej produkcji czołówkę polskiego aktorstwa. Wszystkie role – zarówno te najbardziej istotne, jak i drugo- lub trzecioplanowe – odgrywane są przez wybitne osobistości. Co więcej, dobór aktorów do poszczególnych ról zdaje się być trafiony w każdym przypadku. W głównego bohatera, Aleksa, wciela się Maciej Stuhr. Jego filmowy obiekt westchnień – Sonia, to rewelacyjna w tej roli Agnieszka Krukówna. Ich związek okazuje się burzliwy, nie brakuje w nim zaskakujących zwrotów sytuacji, choć miłość po raz kolejny okazuje się górą. Ogromne brawa należą się Krukównie i Stuhrowi za wyraźne, ogromne zaangażowanie w odgrywane postaci. Oglądając „Fuks” trudno wyczuć, że wszystko to jedynie aktorska gra. Oboje bowiem są niezwykle naturalni i przekonujący w swoich rolach, zupełnie, jak gdyby zostali do nich stworzeni.

Obok Krukówny i Stuhra wspomnieć trzeba o wyśmienitym jak zawsze Januszu Gajosie. Wprawdzie używający niekonwencjonalnych metod glina nie jest tu postacią kluczową, ale pan Janusz wniósł w nią tyle charakteru, że nie umknęło to rodzimym filmowcom i już wkrótce – zupełnie słusznie – nagrodzili go za to Złotym Lwem. Adam Ferency i Tomasz Dedek zafundowali natomiast widzom popis aktorstwa jako czarne charaktery. Jako typy spod ciemnej gwiazdy wypadli bez zarzutu, zwłaszcza, że gangsterskich ról nie potraktowali nazbyt serio i przyprawili swoich bohaterów delikatną nutką ironii. W „Fuksie” pojawia się jeszcze kilkoro aktorów o uznanym talencie i dorobku, a jednak ich role są jedynie epizodyczne. Jako sekretarka biznesmena pojawiła się Ewa Sałacka, w matkę głównego bohatera wcieliła się Gabriela Kownacka, zaś w pojedynczych scenach występują Paweł Burczyk i Cezary Żak. Podsumowując tę kwestię – aktorstwo w „Fuksie” stoi na bardzo wysokim poziomie.

Oglądanie filmu umila bardzo dobra ścieżka dźwiękowa. Wśród wykonawców, których przyjdzie widzowi usłyszeć podczas seansu, są między innymi Kasa, De Mono, Maryla Rodowicz i Kora. Warto jednak podkreślić, że owa muzyka nie jest eksponowana na siłę, ale stanowi przyjemne i właściwie dobrane tło pod kolejne sceny.fuks_dutkiewicz_2

Dużym atutem „Fuksa” jest humor. Duet Brutter & Dutkiewicz wcisnął w usta bohaterów barwne dialogi, często przesiąknięte ironicznym humorem. Jednak zabawne akcenty wypływają nie tylko ze słów postaci. Nie brakuje komizmu sytuacyjnego. Trudno powstrzymać się od uśmiechu, widząc Aleksa szarżującego po wsi Fiatem 126p, lub zapraszającego do domu Wietnamczyka celem przetłumaczenia rozmowy między dwoma Azjatami. „Fuks” wprawdzie nie wywołuje salw śmiechu, jednak tylko największy ponurak byłby w stanie przebrnąć przez półtora godziny projekcji ani razu nie doceniwszy humoru serwowanego przez scenarzystów.

„Fuks” sprawdza się wyśmienicie jako lekka, niewymagająca komedia okraszona drobną nutą sensacji. Próżno doszukiwać się w filmie Dutkiewicza tekstów, które wpiszą się do codziennego słowniczka polskiego widza(tak jak ma to miejsce w przypadku chociażby obu „Killerów” – odzywki bohaterów tych produkcji do dziś słychać na każdym kroku). Nikt też nie usiłował uczynić z „Fuksa” superprodukcji, która wstrząsnęłaby rodzimym kinem. A jednak, przyjemna fabuła okraszona kilkoma ciekawymi zwrotami i sensownym zakończeniem, wpadająca w ucho muzyka oraz doborowa obsada uczyniły „Fuks” produkcją, o której polski widz długo jeszcze nie zapomni.

 

fuks_krukowna