Paranormalna zagadka w powojennej Polsce – „Dybuk” Marka Świerczka

udostępnij na:
dybuk_marek_swierczek_recenzja

Marek Świerczek na rynku wydawniczym zadebiutował w 2007 roku; w „Bestii” znakomicie połączył elementy horroru, kryminału i powieści historycznej. Jego najnowsze dzieło, „Dybuk”, nie różni się tak bardzo od poprzedniczki. Tym razem autor, zamiast polowania na likantropy mordujące rosyjskich żołnierzy w czasie Powstania Styczniowego, proponuje mroczną i okrutną podróż do rzeczywistości panującej w Polsce krótko po kapitulacji hitlerowskich Niemiec.

Wojna wprawdzie dobiegła końca, ale żołnierze polskiego podziemia nadal mają pełne ręce roboty. Doskonale zdają sobie sprawę, iż kraj, za który walczyli i przelewali krew, popada w kolejną okupację. Jednym z tych, którzy nie zamierzają się na to godzić, jest były Akowiec – Rem Sosnkowski. Gdy zostaje pojmany przez ubecję i grozi mu śmierć z rąk sowietów, otrzymuje propozycje udziału w misji mającej na celu wyeliminowanie Aarona Stallmana – wpływowego komunisty, w którego ciało wstąpił duch nazistowskiego zbrodniarza. Sosnkowski przyjmuje ofertę i wraz z kilkoma przydzielonymi pomocnikami wyrusza na poszukiwania dybuka.

Towarzysze głównego bohatera stanowią dość egzotyczną grupę. Polskiemu żołnierzowi i patriocie przyjdzie działać wespół z Niemcem von Hornem, Żydem Baruchem i Cyganem o imieniu Melkiades. Ekipa wydaje się być bardzo specyficzna, jednak wychodzi to powieści na dobre. Antagonizmy między bohaterami sprawiają, że czytelnik obserwuje ciekawe relacje. Choć nic nie przyćmiewa Rema Sosnkowskiego. Główny bohater, podobnie jak miało to miejsce w poprzedniej książce Świerczka, jest bardzo wyrazisty. To świetnie wyszkolony, zabójczo skuteczny żołnierz, a także patriota tępiący zezwierzęcenie jakie dotknęło jego rodaków na przestrzeni niemal sześciu lat wojny. Człowiek wiernie trzymający się swoich ideałów, lecz zmuszony konfrontować je z brutalną rzeczywistością, a przy tym posiadający własne, ludzkie słabości.

Bezkompromisowość i dosłowność w opisywaniu powojennych realiów to także jeden z atutów powieści. Kraj, o który walczy Sosnkowski, został sponiewierany przez dzieje i zniszczony przez okupanta, jednak szczęśliwie zdołał przetrwać na mapach Europy i świata. Niestety, w praktyce nadal znajduje się w stanie wojny. Sowieci bezkarnie rozkradają polskie mienie, rabują majątki i gwałcą polskie kobiety, mężowie kupczą ciałami swoich żon, a wśród pospólstwa kwitnie antysemityzm w najprymitywniejszym wydaniu. Wszystko to w przededniu referendum ludowego, o czym świadczą zachęty do głosowania 3 razy na tak, bombardujące bohaterów ze wszystkich stron.

Zarazem Świerczek daje do zrozumienia, iż ocena moralnej kondycji polskiego narodu po zakończeniu wojny nie może być dokonana w systemie zerojedynkowym. Nie ma tu jedynie bieli lub czerni, za to mnóstwo szarości, niejednoznaczności i wątpliwości. Z jednej strony widzimy polskich antysemitów, szabrowników i bandytów usiłujących wzbogacić się na tragedii, z drugiej jednak spotykamy licznych bohaterów będących ich przeciwieństwami – poczciwych chłopów, kobietę skrywającą pod swoim dachem żydowskie dziecko czy patriotów, toczących nierówną walkę z nowym okupantem. Świerczek ukazuje czytelnikowi zarówno cienie, jak i blaski ówczesnego społeczeństwa, samemu dystansując się od jednoznacznej oceny. Choćby dlatego „Dybuka” odczytać można jako udaną polemikę zarówno z rewelacjami pseudohistoryków, w rodzaju Jana Tomasza Grossa, jak również z tymi po przeciwnej stronie barykady, którzy woleliby przymknąć oko na skazy ówcześnie żyjących rodaków.

Świerczek nie szczędzi czytelnikowi dosadnych, obrazowych opisów tortur, gwałtów i kaźni. Z charakterystycznym dla siebie przywiązaniem do detali w opisywaniu podobnych scen, pozwala odbiorcy niemal poczuć odór gnijących ciał, ścisk panujący w bydlęcych wagonach wiozących Żydów czy usłyszeć błagalne krzyki kobiet upadlanych przez oprychów, korzystających z panującego w kraju powojennego chaosu i bezprawia. Drastycznych, naturalistycznych opisów jest tutaj pod dostatkiem, co może stanowić pewne wyzwanie dla wrażliwszych czytelników.

Warsztat Świerczka imponuje nie tylko w przypadku wspomnianych opisów. Autor sprawnie wplata w fabułę retrospekcje tytułowego bohatera, gdzie przedstawione zostają jego losy w międzywojennej Polsce – nieszczęśliwa miłość, szykany ze strony rówieśników i dojmujące poczucie niższości ze względu na żydowskie pochodzenie, choć ostatnie dwa aspekty sprawiają wrażenie nieco przesadzonych i przerysowanych. Między wersami książki pojawiają się też dobrze osadzone w kontekście poszczególnych scen fragmenty Talmudu, pism Nietzschego, Manifestu Komunistycznego Marksa i Engelsa, a także teksty żydowskich i cygańskich pieśni. Gdyby szukać w pisarskim warsztacie Świerczka słabszych stron, bez wątpienia należałoby wspomnieć o humorze. Wkładane w usta bohaterów riposty bądź dowcipy, w zamierzeniu autora mające rozluźnić atmosferę, okazują się w gruncie rzeczy mało zabawne i nienaturalnie kontrastujące z treściami poprzedzającymi je o kilka, bądź kilkanaście stron.

Warto napomknąć także o wydaniu „Dybuka”. Pierwszym, co rzuca się w oczy w porównaniu z „Bestią”, jest bieżące tłumaczenie fragmentów w obcych językach. Przypomnijmy, że w „Bestii” owe translacje znajdowały się na końcu książki, co było bardzo niekomfortowe dla czytających. Na szczęście z tym rozwiązaniem już się pożegnano. Uwagę zwraca również okładka książki, mroczna i drastyczna, zaprojektowana przez Alicję Wilusz-Kotwisz, stanowiąca przedsmak tego, czego można spodziewać się po samej lekturze.

„Dybuk” to niewątpliwie powieść warta przeczytania, udowadniająca, iż Marek Świerczek nie próżnował na przestrzeni pięciu lat, które minęły od wydania „Bestii”. Autor po raz kolejny proponuje czytelnikowi wciągającą, sprawnie napisaną powieść, zmuszającą do refleksji i poruszającą trudne problemy z dziejów naszego kraju, a wszystko to zgrabnie ubiera w szaty literackiego horroru. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko czekać na kolejne, równie dobre dzieła tego pisarza.

 

marek_swierczek_dybuk_okladka