Nadzieja umiera ostatnia – recenzja komiksu „Epizody z Auschwitz #1: Miłość w cieniu zagłady”

udostępnij na:
epizody_z_auschwitz_milosc_w_cieniu_zaglady_naglowek

Niemiecki obóz zagłady Auschwitz-Birkenau był miejscem śmierci ponad miliona ludzi. Zginęło tam 960 000 Żydów różnego pochodzenia, niemal 75 000 Polaków, a także tysiące przedstawicieli innych narodowości. Liczby te, jakkolwiek przytłaczające, nabierają głębszego znaczenia dopiero wówczas, gdy uświadomimy sobie, iż Auschwitz-Birkenau był nie tylko piekłem narodów, ale przede wszystkim miejscem kaźni poszczególnych jednostek. Ludzi takich jak my, mających rodziny i przyjaciół, wierzących w różne idee, mających różne marzenia i plany, brutalnie przerwane przez wybuch wojny. O losach takich właśnie jednostek, które w ten czy inny sposób zapisały się szczególną kartą w dziejach obozu, traktuje cykl komiksów „Epizody z Auschwitz”.

W pierwszym zeszycie, zatytułowanym „Miłość w cieniu zagłady”, poznajemy Edwarda Galińskiego i Malę Zimetbaum, którzy 24 czerwca 1944 roku zdecydowali się uciec z Auschwitz, aby potem udać się w kierunku Słowacji. O ich historii, doskonale znanej historykom, z pewnością można powiedzieć, że mogłaby stanowić podstawę epickiego scenariusza filmowego. Ucieczka Mali i Edwarda z obozu znalazła nieszczęśliwy finał, jednak ich przykład pokazuje, jak silnie tkwi w człowieku pragnienie wolności, a także potęgę miłości, której nawet śmierć nie jest w stanie przezwyciężyć.

Edward Galiński trafił do obozu koncentracyjnego w czerwcu 1940 roku, przywieziony pierwszym transportem polskich więźniów politycznych. Został tam przeniesiony z więzienia gestapo w Tarnowie, otrzymując numer 531. W chwili osadzenia w Auschwitz miał zaledwie 17 lat. Mala Zimetbaum była Żydówką, jednym z pięciorga dzieci Pinkusa i Chai. Niemcy aresztowali ją podczas łapanki w Antwerpii, skąd trafiła do obozu przejściowego Malines w Belgii, a następnie – we wrześniu 1942 roku – do Auschwitz-Birkenau. Większość osób z jej transportu natychmiast odesłano do komór gazowych, Malę zaś uznano za zdolną do pracy i dzięki znajomości kilku języków przydzielono do obozu kobiecego w charakterze gońca i tłumaczki. Ich pobyt w Auschwitz nie był jednak typowy dla większości spośród ofiar. Mala i Edward nie należeli do grupy szeregowych więźniów. Byli członkami tzw. prominencji obozowej, która ze względu na charakter pełnionych funkcji cieszyła się licznymi przywilejami. Mimo to, nawet ich obowiązywał ścisły, obozowy rygor, a za jego złamanie musieli zapłacić najwyższą cenę.

Edward Galiński i Mala Zimetbaum poznali się prawdopodobnie na przełomie 1942 i 1943 roku. W tym momencie rozpoczyna się akcja komiksu. Jako że relacje między nimi trwały ponad pół roku, aż do tragicznego finału ucieczki, scenariusz ukazuje tylko pojedyncze epizody z ich obozowego życia. Nacisk położono na pokazanie, jak ewoluował plan ucieczki. Dopiero pod koniec komiksu, w kulminacyjnym punkcie historii, akcja zwalnia i dosyć dokładnie zostają zrekonstruowane ostatnie dni Edwarda i Mali. Nie sposób oceniać w tym wypadku scenariusza, który przecież napisało życie. Dość wspomnieć, że jest to historia w pewien sposób wyjątkowa i z pewnością warta poznania, zwłaszcza przez wszystkich zainteresowanych najstraszliwszym bodaj epizodem historii, jakim była druga wojna światowa.

Jak na komiks historyczny przystało, duży nacisk położono na zgodność przedstawianych treści z historycznymi faktami. Kilka pierwszych stron poświęcono na streszczenie sytuacji geopolitycznej panującej w Europie i na świecie w latach, w których toczy się akcja komiksu. Na końcu umieszczono słowniczek, objaśniający niektóre pojęcia i nazwy własne pojawiające się na jego kartach. Zgodnie z informacjami podanymi w epilogu, podczas pracy nad komiksem brano pod uwagę wszystkie szczegóły związane z opowiedzianą w nim historią, łącznie z układem topograficznym obozu i sylwetkami uczestników wydarzeń. Posłużono się także relacjami świadków. Tak daleko posunięta wierność historii to bez wątpienia jeden z najważniejszych atutów komiksu.epizody_z_auschwitz_milosc_w_cieniu_zaglady_screen

Pod względem wizualnym pierwszy zeszyt „Epizodów z Auschwitz” wypada zadowalająco. Odpowiedzialny za rysunki Marcin Nowakowski raczy czytelnika prostą kreską i ilustracjami, w których niewielką wagę przyłożono do drobnych szczegółów. W kilku miejscach drażniąca okazuje się karykaturalna mimika twarzy bohaterów, z drugiej strony jednak – ładnie poradzono sobie z niektórymi efektami, jak choćby z deszczem. Chociaż styl Nowakowskiego z pewnością nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu, to trzeba przyznać, że zdarzają się kadry, które szczególnie wybijają się na tle innych. Zwykle zaskakują ładnie zastosowaną perspektywą, tudzież oryginalnymi pomysłami na przedstawienie danej sceny. Dodatkowo, „Epizody z Auschwitz” wydane są w kolorze, co w ostatnim czasie nieczęsto zdarza się w przypadku komiksu historycznego i może stanowić dodatkową zaletę.

„Epizody z Auschwitz” nie są zbyt obszerne. Liczą zaledwie czterdzieści stron formatu A4. Okazało się to jednak wystarczająco dużo, by w ich ramach zamknąć ciekawą historię, którą czyta się dosłownie jednym tchem. Zachęcająca jest także bardzo ładna okładka, przedstawiająca głównych bohaterów w trakcie ucieczki z obozu. Odpowiedzialny za nią Tomasz Jędrzejewski sprawił, że „Epizody z Auschwitz” będą rzucały się w oczy przy przeglądaniu półek w księgarniach.

Pierwszy tom „Epizodów z Auschwitz” uznać można z czystym sumieniem za udany. Twórcy zainaugurowali serię o sporym potencjale. Trzeba przecież pamiętać, że nie brakuje w Polsce potencjalnych odbiorców zainteresowanych drugą wojną światową, w szczególności tak mroczną jej kartą, jaką były niemieckie obozy zagłady. Istotny jest fakt, że autorzy duży nacisk położyli na pełną zgodność komiksu z faktami historycznymi i relacjami świadków. Jedynym niedociągnięciem może okazać się oprawa wizualna. Zastosowana przez rysownika kreska nie wszystkim przypadnie do gustu. Niemniej jednak, nie wpływa to zbytnio na ogólne, pozytywne wrażenie.

 

epizody_z_auschwitz_milosc_w_cieniu_zaglady