Determinizm stosowany – recenzja powieści „Punkt Omega” Michała Protasiuka

udostępnij na:
protasiuk_naglowek_punkt_omega

Debiutancka powieść Michała Protasiuka, wydana w 2006 roku nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego, przeszła w literackim światku bez większego echa, szybko trafiając w księgarniach do koszyków z najbardziej przecenionymi książkami. Nie można jednak powiedzieć, by w pełni zasłużyła sobie na taki los. „Punkt Omega” wprawdzie obnaża pewne warsztatowe niedociągnięcia autora, charakterystyczne dla początkujących twórców, ale przedstawia zarazem intrygującą treść.

Jak głosi informacja na tylnej okładce książki, rzecz dzieje się w mieście wzorowanym na dawnym Poznaniu. Niegdyś doświadczyło ono katastrofalnej w skutkach epidemii, której zażegnanie wyniosło do władzy surowego burmistrza, Leona Lavouple’a. Włodarz słynie nie tylko jako zdecydowany i bezwzględny rządca, ale także naukowiec i filozof, hołdujący deterministycznym ideom. Podległą społeczność urządza na odpowiadający sobie sposób, a wszelkie odstępstwa od panującej ideologii nakazuje surowo karać. Wolność słowa jest ograniczana, a nauka i edukacja przesiąknięte treściami obowiązującymi w oficjalnej doktrynie. Rządząc miastem przez ponad pięćdziesiąt lat Lavouple nauczył się, że od czasu do czasu, by ostudzić buntownicze nastroje, ludowi należy zafundować igrzyska. Właśnie dlatego każdego roku odbywa się w nim trzydniowy karnawał. Kiedy w jego trakcie młody nauczyciel, Genipo Herz, jest świadkiem śmierci przyjaciela – okazuje się, iż pozostaje ona w ścisłym związku z wymierzonym w burmistrza spiskiem. Opozycja wobec Lavouple jest silniejsza, niż wcześniej przypuszczano, a sytuację dodatkowo komplikuje pojawienie się nowego, potencjalnego kandydata na przejęcie po nim schedy.

Powieściowy debiut Protasiuka przypadnie do gustu zwłaszcza tym, którzy w literaturze science-fiction największą uwagę przywiązują do pierwszego członu nazwy tego gatunku. „Punkt Omega” przesiąknięty jest treściami naukowymi i filozoficznymi, począwszy od matematycznych oraz fizycznych równań i teorii, skończywszy na elementach socjo- i politologii. Protasiuk nie unika tematów takich jak wolność jednostki, czy będący jej zaprzeczeniem totalitarny terror. Miłośnicy fantastyki poruszającej podobne zagadnienia zapewne będą tym zauroczeni. Wielu zrazi jednak wyszukana terminologia i naukowy język powieści.

W „Punkcie Omega” treść wielokrotnie uzyskuje przewagę nad formą. Bohaterowie powieści okazują się mało przekonujący. Większość z nich nie pozostawia w pamięci czytelnika żadnego śladu po dobrnięciu do ostatniej strony. Opowiedzianej w książce historii, choć zaczyna się obiecująco, brakuje magnetyzmu, który uniemożliwiałby przerwanie lektury przed poznaniem zakończenia. Finał opowieści, przedstawiony w nieco chaotyczny sposób (akcję obserwujemy naprzemiennie z perspektywy różnych bohaterów), w gruncie rzeczy dość łatwo przewidzieć.

Mimo, że w „Punkcie Omega” Michał Protasiuk nie ustrzegł się pewnych błędów, to swój literacki debiut może bez wątpienia zaliczyć do udanych. Książka w sposób szczególny ucieszy tych, którzy cenią sobie w literaturze fantastycznej pierwiastek naukowy. Czytelnicy reagujący alergicznie na nauki ścisłe powinni jednak sięgnąć po inną lekturę, choćby celem zaoszczędzenia sobie nerwów.

 

punkt_omega_protasiuk