Polskie skoki na fali wznoszącej. Rewelacyjny sezon 2016/2017 dobiegł końca

udostępnij na:
turniej_czterech_skoczni

Sezon 2016/2017 Pucharu Świata w skokach narciarskich dobiegł końca. Polscy fani tej dyscypliny mieli na przestrzeni minionych kilku miesięcy wiele powodów do radości. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że był to jeden z najlepszych sezonów w historii polskich skoków narciarskich. Dlaczego? Przypomnijmy sobie najpiękniejsze momenty minionej zimy!

Zmagania w Pucharze Świata i walka o Kryształową Kulę

Walka o Kryształową Kulę w tym sezonie pozostawała zacięta niemal do ostatniego konkursu. Decydująca batalia rozegrała się pomiędzy Kamilem Stochem, a Austriakiem Stefanem Kraftem. Przed ostatnim weekendem sezonu czołowych zawodników klasyfikacji generalnej dzieliło zaledwie 31 punktów. I chociaż ostatecznie tryumf w Pucharze Świata przypadł w udziale Kraftowi, to druga lokata Kamila Stocha na pewno nie powinna być odbierana jako porażka. Skoczek z Zębu w przedolimpijskim sezonie udowodnił, że znajduje się w ścisłej czołówce i będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do medali podczas przyszłorocznych igrzysk w Pjongczang.

Indywidualne osiągnięcia polskich skoczków również robią wrażenie. Wspominany Kamil Stoch w zakończonym właśnie sezonie zwyciężał aż siedmiokrotnie. Łączna liczba jego tryumfów w Pucharze Świata wynosi już 22, dzięki czemu na liście wszech czasów zajmuje dziesiątą lokatę, ex aequo z Severinem Freundem i Peterem Prevcem. Poza tryumfami, Kamil trzykrotnie był w tym sezonie drugi, a raz stawał na najniższym stopniu podium. Świetnie spisywał się też Maciej Kot, który dwukrotnie zwyciężał (w Sapporo i Pjongczang). Ponadto, podczas konkursu w Bischofshofen na trzecim miejscu uplasował się Piotr Żyła. Nigdy wcześniej w dziejach polskich skoków narciarskich polscy skoczkowie nie spisali się w Pucharze Świata tak dobrze.

Biało-czerwoni zdominowali Turniej Czterech Skoczni

Najbardziej prestiżowym cyklem rozgrywanym co roku w skokach narciarskich jest Turniej Czterech Skoczni. W tym sezonie jego tryumfatorem został Kamil Stoch i został drugim po Adamie Małyszu Polakiem, któremu udało się to osiągnąć. W pierwszych dwóch konkursach Kamil był drugi, ustępując najpierw Stefanowi Kraftowi w Oberstdorfie, a następnie Danielowi Andre Tandemu w Garmisch-Partenkirchen. W konkursie w Innsbrucku Stoch zajął czwartą lokatę, jednak w wieńczących cykl zawodach w Bischofshofen nie dał szans rywalom i pewnie zwyciężył.

Drugim zawodnikiem Turnieju Czterech Skoczni został natomiast… Piotr Żyła, któremu dobre, równe skoki we wszystkich konkursach zapewniły wysoką ostateczną lokatę. Chociaż w kolejnych zawodach zajmował dopiero siódme, szóste, ponownie siódme i wreszcie trzecie miejsce, to zgromadzone punkty uplasowały go tuż za Kamilem Stochem. Trzeci był Daniel Andre Tande z Norwegii, jednak niewiele brakowało, a mielibyśmy polskie podium – na czwartej lokacie uplasował się bowiem Maciej Kot, z z niespełna ośmiopunktową stratą do Norwega. Turniej Czterech Skoczni był więc dla biało-czerwonych bardzo udany.

1. Kamil Stoch – 997,8pkt
2. Piotr Żyła – 962,5pkt
3. Daniel-Andre Tande – 941,8pkt

Mistrzostwa Świata w Lahti

Kluczowym punktem zimowego sezonu były jednak mistrzostwa świata rozgrywane w fińskim Lahti. Zmagania indywidualne zdominował tu Austriak Stefan Kraft, który zwyciężył w konkursach na obu skoczniach. Polacy nie poddali się jednak bez walki – brązowy medal w rywalizacji na dużej skoczni zdobył Piotr Żyła, dla którego było to pierwsze takie osiągnięcie w karierze.

Niedosyt po konkursach indywidualnych został kibicom zrekompensowany podczas konkursu drużynowego. Polscy skoczkowie po raz pierwszy w historii zdobyli złoty medal na imprezie tej rangi, totalnie dystansując wszystkich konkurentów. Drudzy byli Norwegowie, ze stratą 25,7 punktów, a na trzecim miejscu uplasowali się Austriacy, którzy stracili do biało-czerwonych 35,3 punktu.

Dwa medale – złoty i brązowy – pozwoliły zająć polskiej reprezentacji siódme miejsce w ogólnej klasyfikacji medalowej.

Bezkonkurencyjny kolektyw

Na ten wyczyn musieliśmy czekać wiele lat. W minionym sezonie Polska odniosła pierwsze w historii zwycięstwo w konkursie drużynowym. Miało to miejsce w niemieckim Klingenthal, a niedługo później powtórzyło się w Willingen. Co ciekawe i szczególnie warte odnotowania, w żadnym spośród rozegranych rywalizacji drużynowych Polacy nie spadli poza podium.

W rezultacie nasi skoczkowie tryumfowali w Pucharze Narodów, gromadząc 5833 punkty w klasyfikacji. Druga Austria miała ich „zaledwie” 5586, a plasujący się na trzecim miejscu Niemcy – 5513.

Raw Air 2017

W minionym sezonie odbyła się także pierwsza edycja skandynawskiego turnieju Raw Air. W ogólnej klasyfikacji turnieju brano pod uwagę wyniki wszystkich serii konkursowych i prologów, czyli serii kwalifikacyjnych do konkursów indywidualnych. Łącznie zaplanowano 4 prologi, 4 konkursy indywidualne i 2 konkursy drużynowe, ostatecznie jedne zawody w Lilehammer zostały odwołane z powodu złych warunków atmosferycznych.

Zwycięzcą Raw Air 2017 został Austriak Stefan Kraft. Drugie miejsce zajął Kamil Stoch, trzecie natomiast – Niemiec Andreas Wellinger.

Rekordowe loty biało-czerwonych

Jakby powyższego było mało, zakończony właśnie sezon przyniósł polskim kibicom skoków narciarskich jeszcze kilka niespodzianek w postaci rekordów skoczni oraz rekordów Polski w najdłuższych lotach narciarskich.

Rekordzistą Okurayamy w japońskim Sapporo został w tym roku Maciej Kot, który 12 lutego poszybował na odległość 144 metrów, deklasując konkurentów. Biało-czerwoni świetnie radzili sobie również w lotach narciarskich. Podczas konkursów w Vikersund Piotr Żyła ustanowił nowy rekord Polski w długości lotu, uzyskując 245,5 metra. Swoim osiągnięciem nie cieszył się jednak zbyt długo, bo podczas ostatniego weekendu sezonu rekord ten na skoczni w Planicy poprawił Kamil Stoch. Skoczek z Zębu uzyskał 251,5 metra, ustanawiając nie tylko nowy rekord Polski, ale także bijąc rekord obiektu.

Kolejny dobry sezon polskich skoczków mamy zatem za sobą. Biorąc pod uwagę, że był to sezon przedolimpijski, nadzieje polskich kibiców związane z igrzyskami olimpijskimi w Pjongczang na pewno zostały rozbudzone. Polscy skoczkowie wielokrotnie udowadniali w tym sezonie, że są zgraną, dobrze rozumiejącą się drużyną, która pod okiem Stefana Horngachera potrafi na skoczniach dokonywać rzeczy, o jakich jeszcze kilka lat temu polscy miłośnicy tej dyscypliny nie śmieli nawet marzyć. I chociaż Polacy nie wygrali w tym sezonie wszystkiego, co było do wygrania – to zwycięstwo Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni, dwa medale mistrzostw świata (w tym jeden w drużynie) i tryumf w Pucharze Narodów to osiągnięcia, które mówią same za siebie. Trzymamy kciuki, by ta rewelacyjna dyspozycja nie opuszczała naszych skoczków przynajmniej do przyszłorocznych igrzysk!