Polskie zwyczaje wielkanocne – Wielka Środa

udostępnij na:
KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wielka Środa, wyznaczająca połowę Wielkiego Tygodnia, odznacza się niewielką ilością obrzędów i zwyczajów praktykowanych w tym dniu. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku poniedziałku i wtorku po Niedzieli Palmowej, dzień ten stanowi czas żałoby i zadumy nad męką i śmiercią Jezusa Chrystusa. Tym niemniej, co roku wspomina się w nim konkretne biblijne wydarzenie: zdradę Judasza Iskarioty.

Czyta się tego dnia fragment ewangelii świętego Mateusza (Mt26, 14-25), mówiący o owej zdradzie. Judasz udał się wtedy do świątyni i spytawszy arcykapłanów, ile pieniędzy otrzyma za wydanie Jezusa, uzyskał obietnicę zapłaty w postaci trzydziestu srebrników. Następnie zaś podczas wieczerzy Chrystus poinformował swoich uczniów, że jeden z nich dokona zdrady – po czym pod koniec wieczerzy wskazał, iż osobą tą będzie nie kto inny, jak właśnie Judasz.

Palenie Judasza

W dawnej Polsce pamiątkę zdrady Judasza obchodzono zupełnie inaczej, aniżeli dzisiaj. Współcześnie Wielka Środa jest raczej dniem, który wierni Kościoła powinni spożytkować raczej w zadumie i oczekiwaniu na Wielkanoc. Tymczasem przez długi czas znaczną popularnością cieszył się zwyczaj palenia Judasza – do dziś zresztą kultywowany gdzieniegdzie w naszym kraju.

Nie istniały konkretne wytyczne co do tego, w jaki dzień należy niszczyć kukłę zdrajcy. Zwykle odbywało się to w Wielką Środę, choć bywało, że przesuwano to wydarzenie na Wielki Czwartek bądź Wielki Piątek.  Źródeł tego zwyczaju należałoby upatrywać w pogańskim zwyczaju topieniu Marzanny – palenie Judasza jest prawdopodobnie jego schrystianizowaną formą.

Kukłę Judasza Iskarioty sporządzano, używając do tego celu słomy, sznurów i szmat. Starano się nadać jej taki kształt, by jak najbardziej przypominała człowieka. Żeby nie było wątpliwości, czyj wizerunek zostanie później zniszczony, do marionetki przywiązywano sakiewkę z trzydziestoma niewielkimi kawałkami szkła, które miały symbolizować srebrniki, za które Judasz wydał Chrystusa. Tak sporządzaną kukłę zaciągano na szczyt najwyższego budynku w okolicy. Zwykle była to wieża miejscowego kościoła. Następnie zrzucano Judasza w stronę zebranego na dole tłumu. Tam ludzie tłukli go kijami, krzycząc przy tym i złorzecząc zdrajcy, aż do momentu, gdy słoma i szmaty, z których wykonano marionetkę nie rozleciały się na wszystkie strony. Tym niemniej, istniały i takie miejsca, gdzie obtłuczoną kukłę w nocy z czwartku na piątek przywiązywano w centralnym punkcie miasta i wystawiano na widok. Przechodzący ludzie szturchali ją i obrzucali różnymi przedmiotami. Rankiem sponiewierany Judasz ciągniony był pod miejscowy kościół, gdzie często ścinano mu głowę i podpalano, a płonącą kukłę zatapiano następnie w pobliskim zbiorniku z wodą.

Palenie Judasza odbywało się zwykle w hałaśliwej atmosferze, a zgromadzony tłum nierzadko był wręcz zanadto rozentuzjazmowany. Ponadto z racji niemałych pokładów agresji, wyzwalanej w trakcie tłuczenia kukły przez rozjuszony tłum, Kościół w miarę upływu czasu coraz bardziej sceptycznie ustosunkowywał się do tego zwyczaju. Pojawiały się ponadto głosy przypominające, iż zwyczaj ten ma pogański rodowód i nie powinien być kultywowany przy okazji chrześcijańskich świąt.

Tradycja obijania i palenia kukły Judasza, choć dziś nie jest już tak powszechna jak kiedyś, jest ciągle żywa w niektórych polskich miastach i wsiach. Zwyczaj ten był niegdyś rozpowszechniony przede wszystkim na obszarze Małopolski. Dzisiaj Judasza pali się jeszcze w takich miejscach jak podkarpacki Pruchnik, Skoczów na Śląsku czy właśnie w Małopolsce – w Rudniku i Ciężkowicach.

Ciemna jutrznia

Ciekawym obrzędem praktykowanym w Polsce w Wielką Środę była ponadto tak zwana ciemna jutrznia. Od zwykłej jutrzni, czyli nabożeństwa odprawianego tuż po wschodzie słońca, różniła się tym, iż w jej trakcie po każdym odśpiewanym psalmie gaszono jedną z kościelnych świec. Miało to symbolizować ciemności, jakie nastały po męczeńskiej śmierci Chrystusa na krzyżu. Z Pisma Świętego wiadomo ponadto, iż w godzinie śmierci Jezusa zerwały się potężne burze – księża próbowali wprowadzić w świątyniach podobny nastrój, uderzając psałterzami o kościelne ławki. Według niektórych podań zgromadzone wewnątrz dzieci często psociły i przeszkadzały w nabożeństwie: Młódź (…) waliła kijaszkami, gdzie popadło, aż mury zdawały się pękać od łoskotu. Niejednokrotnie harmider był tak uciążliwy, że młodzieńców trzeba było temperować i wyganiać ze świątyni.

Wielka Środa była ponadto czasem domowych porządków i wzmożonych przygotowań do Zmartwychwstania Pańskiego. Sprzątano izby, robiono porządek w pomieszczeniach gospodarczych, zamiatano przed wejściami do domostw. Ponadto przygotowywano pierwsze potrawy, które niedługo miały pojawić się na świątecznym  stole. Odwiedzając w Wielką Środę polskie domostwo, nietrudno było poznać, iż Wielkanoc ma nadejść już za kilka dni.