Rozliczenie z Sarmatyzmem – rzecz o „Horsztyńskim” Juliusza Słowackiego

udostępnij na:
juliusz_slowacki_horsztynski

Juliusz Słowacki zapisał się w świadomości Polaków oraz krytyków literatury jako wybitny romantyczny poeta. Każdy z nas czytał w latach szkolnych utwory takie jak „Balladyna”, Hymn”, czy „Kordian”. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że dzieła obecne w kanonie szkolnych lektur stanowią zaledwie niewielki wycinek niezwykle wartościowej twórczości tego pisarza. Do najbardziej tajemniczych, ale zarazem wyjątkowo inspirujących należy „Horsztyński”.

Dokładna data powstania utworu nie jest znana po dzień dzisiejszy. Badacze literatury wskazują jednak, że najprawdopodobniej Słowacki napisał go w roku 1835 lub niewiele później. Niewykluczone, że publikacja utworu nie leżała wcale w planach twórcy. Do dziś zresztą „Horsztyński” przetrwał w bardzo okrojonej wersji. Nie zachowało się ani jego zakończenie, ani szereg innych fragmentów w obrębie dzieła, najprawdopodobniej wyrwane z rękopisu przez samego autora, bądź przez kogoś, do kogo mógł w międzyczasie trafić.

Losy samego rękopisu były bowiem bardzo burzliwe. Wiadomo, że po śmierci poety oryginał dzieła trafił do rąk jego przyjaciela i późniejszego świętego Kościoła Katolickiego – Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Następnie zaś, około 1863 roku miał go badacz Antoni Małecki, któremu zawdzięczamy zresztą tytuł dzieła. Małecki jeszcze za życia przekazał „Horsztyńskiego” Władysławowi Bełzie (większość czytelników z pewnością pamięta go jako autora „Katechizmu polskiego dziecka”). Następnym właścicielem był Witold Bełza, który przekazał autograf lwowskiemu Ossolineum. Kiedy w 1944 ewakuowano tamtejsze zbiory, rękopis „Horsztyńskiego” znalazł się w śląskiej wiosce Adelsdorf, gdzie zniszczeniu uległa jego większa część. Do dnia dzisiejszego zachowało się jedynie 10 kart, znajdujących się we wrocławskim Ossolineum.

Rzecz dzieje się w dniach od 24 do 26 czerwca 1794 roku, a więc zaledwie kilkanaście miesięcy przed nastaniem trzeciego rozbioru i upadkiem Rzeczypospolitej. Tłem dla wydarzeń, o których czytamy w „Horsztyńskim”, jest powstanie kościuszkowskie, które w Wilnie – będącym miejscem akcji – dowodzone jest przez pułkownika Jakuba Jasińskiego. Wydarzenia czytelnik obserwuje z perspektywy czterech postaci. Pierwszą z nich jest Szczęsny Kossakowski, pogrążony w rozpaczy, nudzie i nostalgii, a ponadto nie mogący pogodzić roszczeń i zobowiązań wobec Ojczyzny, ojca – Hetmana, ukochanej Salomei oraz tytułowego Horsztyńskiego. Drugim jest Hetman, chorobliwie ambitny, nie wahający się zdradzić Ojczyzny dla prywatnych korzyści. Trzeci to tytułowy Horsztyński. Oślepiony przez Rosjan, dawny konfederat barski, z różnych względów – w tym i fizycznych ograniczeń – niezdolny do czynu, a jednak bohaterski i żądny zemsty. Czwartą osobą jest pojawiający się na łamach dramatu Nieznajomy. Szczęsny zostaje wplątany w szereg dworskich intryg. Sprzeczne zamiary wobec niego mają zarówno jego ojciec, Hetman, jak i polscy patrioci – powstańcy, on sam zaś kocha Salomeę, będącą wybranką tytułowego bohatera, a zarazem najlepszego przyjaciela Szczęsnego.

Jednym z elementów stanowiących o wyjątkowości „Horsztyńskiego” jest nagromadzenie ironii. W utworze tym Słowacki dobitnie udowodnił, że posiadał talent komediowy, w co wcześniej powątpiewało wielu krytyków jego twórczości, dystansując się jednocześnie od śmiertelnie poważnych, mesjanistycznych tonów, z których znana była twórczość chociażby Adama Mickiewicza. Można zresztą „Horsztyńskiego” odczytywać w pewnym sensie także jako polemikę z twórczością tego wieszcza. Dość wspomnieć o oracji Szczęsnego, stanowiącej sarkastyczne nawiązanie do Wielkiej Improwizacji z „Dziadów”. Wyraźnie widać też nawiązania do „Pana Tadeusza” i tamtejszego Soplicowa, choć Słowacki przywołuje obraz z mickiewiczowskiej epopei tylko po to, ażeby w ironiczny sposób go unicestwić. Ponadto, zauważyć należy, że w przeciwieństwie do większości dzieł Słowackiego i dramatów tamtego okresu, utwór nie jest rymowany, lecz pisany prozą.

Zakończenie „Horsztyńskiego” pozostaje nieznane, jednak warto zaznaczyć, że zachowane do dziś fragmenty utworu kończą się w wybitnie interesującym momencie, tworzącym szereg niedopowiedzeń. Mimo to, znając treść wcześniejszych rozdziałów, zwłaszcza tak dużą ilość zakrawających na ironię wydarzeń, dość łatwo domyślić się najbardziej prawdopodobnego zakończenia. Dramat ten, w szerokim zakresie, stanowi swoiste rozliczenie z pierwszą Rzeczpospolitą i tradycją sarmacką, w węższym zaś – jest sztuką o poszukiwaniu własnej tożsamości i niemożności jej odnalezienia, oraz wyborach i dylematach, w przypadku których trudno o jedynie właściwe rozwiązania. W wielu elementach „Horsztyński” jest wyjątkowym utworem Juliusza Słowackiego, a tym miłośnikom jego twórczości, którzy nie mieli dotąd okazji się z nim zapoznać, z pewnością rzuci nowe światło na jego osobę i artystyczny dorobek.