„Nadzwyczajny, szalony, ale genialny” – rzecz o „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego

udostępnij na:
wesele_stanislaw_wyspianski

Przez wielu krytyków uważany za najlepszy polski dramat XX wieku wieku. Józef Kotarbiński pisał o nim: „Nadzwyczajny, szalony, ale genialny”. „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego to utwór, obok którego trudno przejść obojętnie.

W listopadzie 1900 roku Stanisław Wyspiański, już wówczas doskonale znany malarz i dramatopisarz, miał okazję uczestniczyć w nietypowej uroczystości weselnej. Krakowski poeta, Lucjan Rydel, brał sobie za małżonkę Jadwigę Mikołajczykównę, prostą dziewczynę z pobliskich Bronowic. Wydarzenie to zainspirowało autora do napisania dramatu, który zapisał się ważną kartą w dziejach polskiej kultury. Z upływem czasu „Wesele” przyniosło mu znaczącą sławę. Przed premierą dramatu Wyspiański znany był już jako zdolny plastyk i malarz, jednak mało kto dostrzegał w nim równie duży potencjał literacki. Od tamtej pory uległo to zmianie. Utwór krakowskiego artysty spotkał się z ciepłym przyjęciem krytyki. W. Prokesch na łamach „Nowej Reformy” przekonywał, że „Wesele” to „(…) fantazja poetycka, napisana przepysznym wierszem i językiem, rzucona na barwne tło wsi krakowskiej (…)”. Przyznawał, że obecne w „Weselu” „(…) artystyczne, zgoła niespodziewane, a pełne poetyckiej pomysłowości rozwiązanie akcji (…) sprawia rzeczywiście potężne wrażenie”. Lata płyną, a opinia recenzenta wydaje się więcej niż aktualna.

Odwołując się do autentycznego wydarzenia, jakim było wspomniane wesele w Bronowicach, Stanisław Wyspiański powołał całą plejadę bohaterów, spośród których niemal każdy posiadał swojego autentycznego odpowiednika. Postacie nowożeńców zainspirowani byli, rzecz jasna, Lucjanem Rydlem oraz Jadwigą Mikołajczykówną. Pierwowzorem gospodarza był Włodzimierz Tetmajer, przyjaciel Rydla, a zarazem artysta, pisarz oraz znany działacz niepodległościowy. W pojawiającym się w „Weselu” Poecie doszukiwano się podobieństw do słynnego polskiego wierszopisarza, Kazimierza Przerwy-Tetmajera, natomiast otwarcie głoszący konserwatywne poglądy i studzący niepodległościowe zapędy gości Dziennikarz inspirowany był nie kim innym, jak Rudolfem Starzewskim, redaktorem krakowskiego „Czasu”, pisma powiązanego z tamtejszym środowiskiem Stańczyków. Jest oczywiście i Radczyni, uderzająco podobna do Antoniny Domańskiej, ciotki Lucjana Rydla, znanej jako autorka powieści „historia żółtej ciżemki”. O tym, jakie były autentyczne pierwowzory poszczególnych bohaterów „Wesela”, pisał Tadeusz Boy-Żeleński na łamach swojego eseju pod tytułem „Plotka o <<Weselu>>”. Zastrzec trzeba jednak, że mimo pewnych bezpośrednich podobieństw do konkretnych osób, bohaterowie „Wesela” nie zawsze zdradzali te same cechy, co ich odpowiednicy i nieuprawnione jest ich bezkrytyczne utożsamianie z nimi.wesele_wyspianski_2

Poza bohaterami, co do których pierwowzorów poloniści i znawcy literatury snują dziś obarczone większą lub mniejszą dozą pewnoscią przypuszczenia, w „Weselu” pojawiło się szerokie grono postaci symbolicznych. Jednym z bardziej interesujących i kojarzonych z „Weselem”, jest Chochoł. Zaproszony na uroczystość przez parę młodą, symbolizuje uśpione wartości narodu. W listopadzie jest tylko słomianą kukłą, ale wiosną ponownie obudzi się do życia. Chochoł, który w pewnym momencie rzuca czar na pozostałych weselników, jest emanacją polskich nadziei na odzyskanie niepodległości. Pojawiający się w utworze Rycerz, Zawisza Czarny, urzeczywistnia honor i patriotyzm, jest symbolem siły i mocy, a więc cech, których wybitnie brakuje w czasach zdominowanych przez dekadentyzm. Jedną z kluczowych dla dramatu postaci jest także Wernyhora, którego pierwowzorem był na poły legendarny ukraiński wieszcz, Kozak i piewca polsko-ukraińskiego pojednania. Przypisuje mu się obietnicę powrotu w chwili, gdy Polska będzie już niemal całkowicie zgładzona. Wernyhora miał wówczas powrócić i wskrzesić upokorzony, nieomal martwy naród. To właśnie on, symbolizujący wolę działania i ideę wprowadzaną w życie, wręcza Gospodarzowi słynny, choć nieszczęsny złoty róg. Warto jednakowoż pamiętać o dwóch negatywnych, symbolicznych postaciach. Pierwszym jest Hetman, duch Ksawerego Branickiego, jednego z przywódców konfederacji targowickiej. Symbolizuje typowy dla magnaterii egoizm i wywyższanie się ponad pozostałe stany, nieustannie podkreślając nonsens bratania się szlachty z przedstawicielami jakichkolwiek niższych warstw społecznych – stąd wesele, na które przybył, wydaje mu się niedopuszczalnym mezaliansem. Pierwowzoru Upiora natomiast należałoby się doszukiwać w postaci Jakuba Szeli, przywódcy rabacji galicyjskiej z 1846 roku, w trakcie której doszło do masowych mordów na polskich szlachcicach oraz rozgrabienia ich majątków.

Uważny czytelnik z pewnością zorientuje się, że symbolizm w „Weselu” związany jest nie tylko z poszczególnymi bohaterami, ale też wieloma innymi wątkami czy pozornie nieistotnymi elementami, wzmiankowanymi na łamach dramatu. Złoty róg, wręczony przez Wernyhorę Gospodarzowi, symbolizuje szansę Polaków na zwarcie szeregów, zorganizowanie się w oporze przeciw zaborcom i poderwanie narodu do czynu. Gospodarz gubi go jednak, pochylając się nad czapką z pawich piór, która urasta do rangi symbolu prywaty i przedkładania własnego, partykularnego interesu ponad dobro i pomyślność ogółu. Ostaje mu się jedynie sznur, stanowiący bezpośrednie odwołanie do trwającej już ponad sto lat niewoli Polaków.

Na nic zdają się kosy, uszykowane na wypadek wezwania do walki, a dumny ton majestatycznego dzwonu Zygmunta nie może rozebrzmieć, dopóki naród nie zjednoczy się w działaniach. A o to, jak zauważa w „Weselu” Wyspiański, jest wcale niełatwo. Wielokrotnie na łamach utworu czytelnik natknie się na odniesienia do rabacji galicyjskiej z 1846 roku, kiedy to polscy chłopi pod dowództwem Jakuba Szeli, sprowokowani do tego przez austriackie władzy dokonały rzezi właścicieli ziemskich, mordując w niezwykle brutalny sposób blisko 3000 przedstawicieli szlachty. Choć tytułowe wesele i tamtejsze mroczne wydarzenia dzieli ponad pół wieku, to jednak w pamięci obu stron konfliktu zapisały się one na tyle trwale, że w dalszym ciągu paraliżują wszelkie próby zjednoczenia. Chłopi przyznają, że ciągle istnieje ryzyko powtórki tamtych wydarzeń, szlachta zaś nie zapomniała zbrodni. Znamienne są tu słowa Pana Młodego: „Myśmy wszystko zapomnieli / Mego dziadka piłą rżnęli!”.

Stanisław Kluczborski - "Taniec Chochoła"
Stanisław Kluczborski – „Taniec Chochoła”

W chłopach Wyspiański dostrzega siłę, która mogłaby przesądzić o rezultacie walki Polaków o odzyskanie wolności. Akcentuje ich patriotyzm, gotowość do działania, ale zwraca uwagę, że nie mają nikogo, kto mógłby pokierować ich poczynaniami. W tej roli widziałby inteligencję, której jednak zarzuca wewnętrzną niemoc, nadmierne przywiązanie do narodowych mitów i niezdolność do trzeźwej oceny rzeczywistości. Owe mity zostają zresztą w „Weselu” bezlitośnie skompromitowane. Inteligencja, jako się rzekło, nie jest w stanie spełnić swojej przywódczej roli. Reprezentujący tę warstwę Gospodarz podchodzi do swojego zadania skrajnie nieodpowiedzialnie, zaprzepaszczając wielką, narodową szansę. Nieco łagodniej autor obnosi się z chłopami, uosabiającymi w pewnym sensie mit wojowniczych polskich kosynierów. W chwili próby gotowi są bowiem zewrzeć szeregi i stanąć do walki o wolną Polskę – jednak ze względu na marazm i ideową pustkę klasy inteligenckiej, kończy się tylko na dobrych chęciach.

Od premiery „Wesela” upłynęło już ponad sto lat. Liczba interpretacji tej sztuki oraz jej wystawień na teatralnych deskach jest trudna policzenia, co najlepiej świadczy o jej popularności, ale także ponadczasowości. Bo przekaz dzieła, które wypunktowuje nasze narodowe wady, jednocześnie jednak mobilizując odbiorców do jednoczenia się w wysiłkach na rzecz pozostającej w potrzebie Ojczyzny, uznać należy za niezwykle aktualny. Chociaż „Wesele” jest dziś lekturą obowiązkową w szkołach średnich, to wielu zapewne w ferworze maturalnych przygotowań zmuszonych było do omówienia „Wesela” w niewystarczającym stopniu. Warto, by przy chwili czasu odświeżyć tę lekturę i raz jeszcze przekonać się, że znalazła się w rodzimym kanonie nie bez przyczyny.