Leopold Stokowski – muzyczny innowator

udostępnij na:
leopold_stokowski

Chociaż w jego żyłach płynęła irlandzka krew, on sam wszem i wobec utrzymywał, że jest stuprocentowym Polakiem. Do historii przeszedł jako niezwykle utalentowany dyrygent, nieustannie poszukujący nowatorskich rozwiązań w swoim fachu. Był pierwszym posiadającym polskie korzenie zdobywcą Oscara. Kto taki? Leopold Anthony Stokowski.

Utalentowany chłopiec

 Stokowski był synem polsko-irlandzkiego małżeństwa, Bolesława Stokowskiego i Annie-Marion z domu Moore. Na świat przyszedł 18 kwietnia 18 kwietnia 1882 roku w Londynie, choć sam miał w zwyczaju podawać inną datę – późniejszą o pięć lat. Pierwsze kontakty z muzyką miał jeszcze jako mały chłopiec. Poznawszy się na jego talencie, rodzice zdecydowali się posłać chłopca do tamtejszej Royal College of Music. Pobierał tam nauki od 1896 roku, w wieku niespełna czternastu lat – był jednym z najmłodszych uczniów, jacy kiedykolwiek trafili do tej placówki, zaś zaledwie dwa lata później był już członkiem Royal College of Organists. W międzyczasie śpiewał w chórze kościoła Saint Marylebone i pełnił funkcję asystenta organisty słynnego Temple Church. Od małego był muzycznym tytanem pracy. Wysiłek włożony w doskonalenie talentu szybko zaczął procentować. W 1903 roku zdobył stopień bakałarza The Queen’s College przy Uniwersytecie Oksfordzkim, co stało się przepustką do dalszej kariery.

Popularność za oceanem

  W 1905 roku pracował już w Stanach Zjednoczonych, w Nowym Jorku. Pełnił funkcję organisty i dyrektora chóru w tamtejszym kościele świętego Bartłomieja i chociaż jego gra była uwielbiana przez miejscowych, on sam niedługo później udał się do Paryża, gdzie uczył sie dyrygowania chórami. Dopiero wieść o wakacie na miejscu dyrygenta chóru w Orkiestrze Symfonicznej Cincinnatti skłoniła go do powrotu za ocean. Wykazał się ogromną determinację, by otrzymać tę posadę, wielokrotnie kontaktując się bezpośrednio z dyrektorem orkiestry i udając się za ocean w celu odbycia rozmowy kwalifikacyjnej, która wcale nie musiała przecież zakończyć się nominacją. Upór Stokowskiego opłacił się jednak i ostatecznie pokonał konkurentów. Funkcję pełnił przez trzy lata, z czasem bowiem coraz mniej odpowiadała mu polityka dyrektorów orkiestry. W 1912 złożył rezygnację, którą włodarze orkiestry zaakceptowali i nie minęło wiele czasu, a zajął posadę dyrektora Orkiestry Filadelfijskiej.

Muzyczny innowator

 Niekiedy można spotkać się z sugestiami, jakoby Stokowski zrezygnował z pracy w orkiestrze Cincinatti, ze względu na zagwarantowaną, jeszcze lepszą posadę w Filadelfii. Niezależnie od tego, jakie były faktyczne przyczyny rezygnacji, trzeba powiedzieć, że okres urzędowania Stokowskiego na stanowisku dyrektora placówki w Filadelfii był czasem obfitującym w ogromne sukcesy tej instytucji. Dzięki Polakowi instytucja ta, wcześniej będąca jedną z wielu podobnych placówek na terenie Stanów Zjednoczonych, urosła do rangi jednej z wiodących amerykańskich filharmonii, doskonale rozpoznawalnych nie tylko w samej Ameryce. Stokowski podbijał serca publiki świetnym muzycznym warsztatem, oraz oryginalnymi, innowacyjnymi rozwiązaniami, a niekiedy i własnym ekscentryzmem. Jego popisowym numerem było zrzucanie na podłogę nut podczas występów, dzięki czemu udowadniał, że nie potrzebował ich, by skutecznie dyrygować chórem. Inną niespotykaną dotąd rzeczą było dyrygowanie bez użycia batuty, co Stokowski zaczął praktykować u schyłku lat dwudziestych. Jakby tego było mało, jako dyrektor orkiestry Polak chętnie uciekał się do wykorzystywania oryginalnych aranżacji oświetleniowych, bądź do korzystania z najnowszych osiągnięć w dziedzinie akustyki celem wydobycia jak najlepszych efektów dźwiękowych w sali, w której występował. Dość wspomnieć, że był pierwszym dyrygentem który posadził obok siebie 1. i 2. skrzypce. Wtedy rozwiązanie to było niezwykle nowatorskie – dziś to już ogólnie przyjęty standard.

Leopold Stokowski
Leopold Stokowski

Wieści o innowacyjnych pomysłach Stokowskiego rozchodziły się w błyskawicznym, jak na tamte czasy, tempie. Popularność Polaka i kierowanej przez niego orkiestry dynamicznie rosła i w efekcie, w 1939 roku zaowocowała intratną propozycją z wytwórni filmów Walta Disney’a. Stokowski podpisał z nią kontrakt na stworzenie muzyki do filmu „Fantazja”. Wcześniej sam miał okazję wystąpić w dwóch Hollywoodzkich produkcjach – w „The Big Broadcast”, gdzie zagrał samego siebie, oraz w „Ich stu i ona jedna”. O skali popularności Leopolda Stokowskiego u schyłku lat 30-tych najlepiej świadczyć może fabuła owej produkcji. Przedstawia ona historię dziewczyny z biednej rodziny, która zakłada orkiestrę i marzy o tym, by dyrygentem podczas występu mającego zapewnić kontrakt na pracę w radio został sam słynny Leopold Stokowski. Produkcja zyskała ogromną popularność i zebrała liczne laury, na czele z Oscarem za najlepszą muzykę, skomponowaną przez Charlesa Previna.

Oscar

„Fantazja”, w której komponowanie muzyki przypadło w udziale Polakowi, była filmem animowanym, o absolutnie niekonwencjonalnej formie. Złożony został z zestawu animowanych opowieści, którym za podkład muzyczny posłużyły największe arcydzieła klasycznej muzyki. Taka forma nie przypadła do gustu krytyce i widzom. Przychody, jakie przyniósł film, wypadały znacznie poniżej oczekiwań, a sytuacji nie sprzyjały negatywne recenzje, pełne zarzutów o banalność i kiczowatość. Leopold Stokowski nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej otrzymał w 1941 roku, była to jednak statuetka honorowa – żadna spośród przyznawanych w standardowych kategoriach. Wydaje się, że zarówno publika, jak i widzowie nie byli przygotowani na tak osobliwą formę wyrazu. Jak to często bywa w przypadku innowatorów, musiało minąć kilkadziesiąt lat, zanim dzieło Disney’a i Stokowskiego spotkało się z należytym docenieniem. Dziś mało kto odmawia „Fantazji” miejsca wśród kultowych filmów Hollywood, a rola nowatorskich rozwiązań Stokowskiego legła u podstaw tego stanu rzeczy. W jednej ze scen Polak ściska ręce słynnej Myszki Miki – choć, jak miał pewnego razu sam wypowiedzieć się na temat tego obrazu, to raczej Myszka Miki miała okazję uścisnąć dłoń Stokowskiego. Genialnych artystów wcale nie musi przecież cechować skromność.

Lata później Stokowski związał się z Filharmonią Nowojorską, gdzie otrzymał posadę głównego dyrygenta. W międzyczasie współtworzył New York City Symphony Orchestra, a także Hollywood Bowl Symphony. W drugiej połowie lat pięćdziesiątych pełnił funkcję dyrektora muzycznego Houston Symphony Orchestra, a od 1962 stał na czele American Symphony Orchestra, którą prowadził przez dziesięć lat, do czasu, gdy zdecydował się powrócić do Anglii. Pomimo poważnego wieku, Stokowski pozostawał tytanem pracy, nieustannie poszukującym muzycznych innowacji i nie stroniącym od awangardowych rozwiązań.

Leopold Stokowski zmarł w wieku 95 lat w Nether Wallop, w Hampshire. Przyczyną śmierci był zawał serca. Artysta spoczął na cmentarzu East Finchley, położonym w północnej części Londynu. Niemal przez całe życie pozostawał człowiekiem budzącym u swoich współpracowników i słuchaczy żywe emocje, niekiedy bardzo skrajne. Dla wielu był geniuszem, choć nie brakowało i takich, którzy widzieli w nim raczej „szarlatana” muzyki. Tematem na osobny artykuł mogłyby być miłosne podboje Stokowskiego, który, jako dość ekscentryczny artysta przyciągał atrakcyjne kobiety niczym magnes. Był trzykrotnie żonaty, a z każdego z tych związków przyszło na świat kilkoro dzieci.

Stokowski oddał też niemałe zasługi na rzecz rozwoju i popularyzacji polskiej muzyki. Nie tylko wbrew faktom opowiadał wszem i wobec o swoim stuprocentowo polskim pochodzeniu, ale i realnie wspierał polskich artystów i pomagał im zaistnieć za oceanem. W sposób szczególny zdołał wypromować innego słynnego polskiego dyrygenta, Andrzeja Panufnika, ale również innych artystów, by wspomnieć chociażby o Bolesławie Szabelskim. Poza tym, niezależnie od tego, jak faktycznie przedstawiała się kwestia jego pochodzenia, to jeśli tylko przyjmiemy, że Polakiem jest każdy ten, kto Polsce oddaje swe zasługi i Polakiem się czuje – to możemy bez skrępowania stwierdzić, iż Leopold Stokowski to pierwszy polski zdobywca Oscara, który położył fundament pod dalsze polskie sukcesy w tej dziedzinie.