Kategorie
Blog

Fantastyka skrajnie niepoprawna – recenzja „Śpiąca Królewna, Pieprzony los kataryniarza” Rafała A. Ziemkiewicza

Za każdym razem, gdy sięga się po twórczość Rafała Ziemkiewicza, można być pewnym, że będzie miało się do czynienia z mocną, bezpretensjonalną i politycznie niepoprawną prozą. Do takiego pióra autor przyzwyczajał swoich czytelników już blisko czterdzieści lat temu, gdy powstawały jego pierwsze opowiadania science-fiction, których ostrza wymierzone były w ciągle silny, choć coraz bardziej kompromitujący się poprzedni ustrój. Z powstałymi kilka lat po transformacji „Śpiącą Królewną” i „Pieprzonym losem kataryniarza” nie jest inaczej.

O tym, jak wartościowe i jak ważne dla polskiej fantastyki są to dzieła, najlepiej świadczy fakt, iż zarówno „Śpiąca królewna”, jak też „Pieprzony los kataryniarza” zostały rok po roku (w 1995 i 1996) uhonorowane w swoich kategoriach Nagrodą im. Janusza A. Zajdla. Trudno w tamtych latach o lepszy przykład utworów, tak silnie trzymających się kryteriów, w oparciu o które zalicza się literaturę w poczet gatunku fantastyki, a jednocześnie poruszających tak istotne kwestie, trapiące podówczas polskie społeczeństwo oraz świat polityki.

„Śpiąca Królewna” opowiada historię pieczołowicie strzeżonego konwoju, przewożącego śmiertelnie chorą, sześcioletnią dziewczynkę, imieniem Olga, będącą obiektem międzynarodowej akcji charytatywnej. Informacje o jej rozwoju podaje się w mediach na całym świecie. Wobec tego nie trzeba wiele czasu, a losem Olgi interesują się obywatele wszystkich cywilizowanych państw naszego globu. Ludzkość przejęta jest dziewczynką do tego stopnia, że ze wszystkich zakątków ziemi do organizatorów akcji spływają datki i pieniądze. Tymczasem za fasadą dobroczynności realizują oni znacznie inne, mniej chwalebne cele.

Główni bohaterowie „Śpiącej Królewny” to postacie skrajnie od siebie odmienne. Dowodzącego całą wyprawą Perhata poznajemy jako zgorzkniałego mężczyznę, pracującego w branży wystarczająco długo, by rozeznać się w prawdziwych intencjach i interesach swoich mocodawców. Jego losy splatają się z uroczą panią doktor Jaqueline Tenard, idealistką głęboko przekonaną o zasadności akcji ratowania Olgi i wierzącą naiwnie, że ostatecznym celem wszystkich zaangażowanych w sprawę jest dobro dziewczynki. Między nimi dwoma z czasem dochodzi do bliższej relacji, która jednak okazuje się mało elektryzująca i obnaża braki autora w kwestii konstruowania wątków miłosnych.

Pod tym względem znacznie lepiej prezentuje się drugi z zaprezentowanych w tomie utworów. „Pieprzony los kataryniarza” przedstawia historię Roberta, operatora rozległej sieci komputerowej, dla którego działanie w alternatywnej, wirtualnej rzeczywistości stanowi chleb powszedni. Łączy się z nią poprzez specjalistyczne przystawki, podłączone do rdzenia kręgowego. Takich jak on zwykło się nazywać kataryniarzami. Robert szybko dostrzega, że wśród kolegów po fachu brakuje ludzi oddanych wyższym ideom, działających ku realizacji szczytniejszych celów. W większości gotowi są bezrefleksyjnie pracować dla tych, którzy zaoferują im lepsze warunki. To zaś bardzo kontrastuje z usposobieniem i wychowaniem Roberta, który pochodzi z rodziny o silnie zakorzenionych, patriotycznych tradycjach. Przemierzając cyberprzestrzeń, mężczyzna przypadkiem wpada na trop szeroko zakrojonego spisku, od którego powodzenia lub klęski zależeć będą dalsze losy Europy Środkowej, w tym także i Polski, sprowadzonej do roli marionetki w rękach wielkich, ponadpaństwowych grup wpływów. Wszystko to zbiega się z podpisaniem przez Polskę tak zwanych Gwarancji Społecznych, w myśl których połowa wypracowanego przez naród dochodu spożytkowana ma być na socjalne świadczenia dla obywateli.

Od strony warsztatowej „Pieprzony los kataryniarza” prezentuje się jeszcze lepiej, aniżeli „Śpiąca Królewna”, nie tylko ze względu na wiarygodniej ukazane relacje między bohaterami (zwłaszcza między Robertem, a jego ukochaną). Kwintesencję utworu stanowi jednak jego treść, a zwłaszcza mnogość palących, ciągle aktualnych tematów, które Ziemkiewicz zdecydował się poruszyć na łamach powieści. Egoizm rodaków, niechęć do myślenia w kategoriach wspólnotowych, czy prymat interesów partyjnych i prywatnych nad dobrem państwa pośród przedstawicieli tak zwanej klasy politycznej to problemy, których Ziemkiewicz dotyka w swojej twórczości po dzień dzisiejszy. Nie inaczej jest z fałszem i obłudą mediów, na każdym szczeblu, począwszy od dziennikarzy aż po właścicieli wielkich medialnych koncernów, którzy za sprawą docierających do milionów obywateli środków masowego przekazu i przy pomocy odpowiednich technik psychomanipulacyjnych, są w stanie pokierować ich zbiorową świadomością. Wizja przyszłości, jaką kreśli przed czytelnikiem Ziemkiewicz, mogłaby się wydawać skrajnie pesymistyczna: główny bohater na każdym kroku napotyka trudności i rozczarowania. A jednak jest w tym wszystkim coś krzepiącego. Nietrudno wysnuć z lektury wniosek, iż dobro Polski to wartość, dla której warto dokonywać poświęceń, nawet, gdyby patriotyzm postrzegano wokół jako ideowy przeżytek, grę nie wartą świeczki. „Pieprzony los kataryniarza” odczytać można – i być może należy – jako przestrogę, przed tym, do czego nieuchronnie prowadzi defetyzm i bezkrytyczność wobec otaczającej rzeczywistości, tak w sferze politycznej, jak również społecznej i kulturowej.

Nie da się ukryć, że zarówno „Śpiąca Królewna”, jak i „Pieprzony los kataryniarza” stanowią prozę politycznie zaangażowaną. To, czy dzieło Ziemkiewicza przypadnie danemu czytelnikowi do gustu, zależy w dużej mierze od jego stosunku do gatunku political fiction, zaznajomienia z obecną sytuacją polityczną (bez niej liczne aluzje i ironiczne dygresje mogą być dla odbiorcy niezrozumiałe), jak również jego poglądów odnośnie problemów poruszanych przez autora, gdyż Ziemkiewicz zajmuje w ich przypadku całkiem jednoznaczne stanowisko. Oba utwory są dobrze napisane, przedstawiają interesujące historie i pozostawiają czytelnika z dużym polem do osobistej refleksji. O tym, że oba Zajdle przyznano Ziemkiewiczowi całkowicie zasłużenie, warto przekonać się samemu.