Kategorie
Blog

„Polacy są zbyt inteligentni jak na swoje położenie geograficzne” – wspomnienie o Jarosławie Iwaszkiewiczu

Jeden z ważniejszych polskich pisarzy ubiegłego stulecia, współtwórca grupy literackiej Skamander, tłumacz i librecista. Miał twierdzić, że „Polacy są zbyt inteligentni jak na swe położenie geograficzne”. Zarówno jego osoba, jak i bogaty dorobek, jaki po sobie pozostawił, do dziś pozostają przedmiotem kontrowersji i dyskusji nie tylko pośród filologów. Jarosław Iwaszkiewicz, bo o nim mowa, przez długie lata zmuszony był szukać kompromisów pomiędzy własnym sumieniem, a wyzwaniami, jakie wiązały się z twórczością w czasach realnego socjalizmu.

Na świat przyszedł 20 lutego 1894 roku w Kalniku, w rodzinie o narodowowyzwoleńczych tradycjach – jego ojciec i stryj brali czynny udział w powstaniu styczniowym. Naukę rozpoczął w 1902 roku w szkole w Warszawie, a następnie od 1904 roku w Kijowie, gdzie zdał maturę i rozpoczął studia prawnicze na tamtejszym uniwersytecie, których jednak nie ukończył. Pod wpływem poznanych jeszcze w liceum kolegów podejmował pierwsze próby twórcze, jednak na debiut czekał do 1915 roku, kiedy to na łamach pierwszej i jedynej odsłony czasopisma „Pióro” opublikowany został wiersz „Lilith”. Początkowo pisał zarówno w języku polskim, jak i rosyjskim, ale od chwili, gdy przybył do Warszawy, tworzył już wyłącznie w ojczystej mowie.

Literackie początki

Jarosław Iwaszkiewicz

W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości przez Polskę Iwaszkiewicz współpracował z twórcami skupionymi wokół pisma „Pro Arte Et Studio”, działał w kabarecie „Pikador”, a wreszcie związał się ze skamandrytami. W 1919 wydał debiutancki tomik zatytułowany „Oktostychy” i choć wiele sobie po nim obiecywał, to krytycy wyrażali się o nim oschle i ostatecznie przeszedł bez echa. Podobny los spotkał wydany trzy lata później tom „Dionizje”, na którym nie pozostawiono suchej nitki.

Na początku lat 20. Iwaszkiewicz służył w 221. Pułku Piechoty, na co dzień stacjonując w Ostrowie Wielkopolskim. Rok później ożenił się z Anną Lilpop, pochodzącą z bogatej rodziny o przemysłowych tradycjach. Małżeństwo to przetrwało 57 lat! W latach 1923-1925 pracował jako sekretarz marszałka sejmu Macieja Rataja, a w 1928 roku wraz z małżonką zamieszkał w darowanym im przez teścia dworku Stawisku. Nie zaniedbywał jednak swoich artystycznych pasji. Aż do wybuchu wojny na łamach „Wiadomości Literackich” publikował liczne wiersze, artykuły i recenzje dzieł kultury. Jego opinie oraz utwory znaleźć można było również w „Pologne Litteraire” (w latach 1926-1935), „Muzyce” (1926-1937), „Pamiętniku Warszawskim” (1929-1931) oraz w „Gazecie Polskiej” (1934-1938) i „Ateneum” (1938-1939). Niedługo później za sprawą teścia otrzymał intratną posadę w placówkach dyplomatycznych w Kopenhadze i Brukseli.

Prawdziwą sławę Jarosław Iwaszkiewicz zdobył dopiero w latach 30-tych. W 1931 opublikował „Powrót do Europy”, a dwa lata później rewelacyjnie przyjęte opowiadania „Panny z Wilka” i „Brzezina”. W 1934 roku wydał powieść historyczną pod tytułem „Czerwone tarcze”, przenoszącą czytelnika do XII wieku i przybliżającą losy Henryka Sandomierskiego, syna Bolesława Krzywoustego. W 1937, dwa lata przed wojną, opublikowany został jeszcze dramat „Lato w Nohant”, poświęcony Fryderykowi Chopinowi.

Podczas wojny

Podczas II Wojny Światowej jako jedyny spośród wszystkich skamandrytów zdecydował się pozostać w kraju. W czasie okupacji mieszkał w dworku w Stawisku. Razem z Marią Dąbrowską i Jerzym Andrzejewskim kierował sekcją literatury w departamencie Oświaty, Nauki i Kultury Delegatury Rządu na Kraj. Wielokrotnie gościł i wspomagał finansowo takich artystów jak Czesław Miłosz, czy Krzysztof Kamil Baczyński. Z profesorem Lorentzem współpracował w celu ratowania zabytków polskiej kultury i sztuki. Warto przypomnieć, że dom Iwaszkiewicza w czasach wojny był miejscem spotkań polskich artystów. Wielokrotnie urządzano w nim tajne koncerty, spotkania autorskie oraz dyskusje poświęcone kulturze i sztuce. Najbardziej zagrożeni przez okupacyjne władze – nie tylko artyści – mogli liczyć na bezpieczne schronienie w Stawisku. W szczytowym momencie Iwaszkiewicz ukrywał ponad 40 osób, zarówno Polaków, jak i Żydów, narażając przy tym własne życie. Za swoją ofiarność po latach, w styczniu 1988 roku wraz z żoną został uhonorowany medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Warto pamiętać, że podczas wojny Iwaszkiewicz nie próżnował, jeśli chodzi o twórczość literacką. Słynna „Matka Joanna od Aniołów” powstała właśnie w tym trudnym czasie.

Mniejsze zło?

Po zakończeniu wojny Jarosław Iwaszkiewicz został prezesem Związku Literatów Polskich. Z czasem został też redaktorem naczelnym miesięcznika „Twórczość” oraz bezpartyjnym posłem na sejm. Wykazywał konformistyczną postawę wobec nowych, komunistycznych władz, chociaż ze względu na swoje homoseksualne skłonności, których wcale nie ukrywał, pozostawał pod ciągłą inwigilacją państwowych służb. Wkrótce został przewodniczącym Polskiego Komitetu Obrońców Pokoju, a także laureatem Orderu Budowniczego Polski Ludowej i Nagrody Leninowskiej „Za utrwalanie pokoju między narodami”. Można powiedzieć, że Iwaszkiewicz w pewnym momencie przyjął rolę pupila nowej władzy. Dobre układy z władzą pozwoliły mu zachować dwór w Stawiskach do własnej dyspozycji. Należy jednak pamiętać, że na postawie tej skorzystał również kierowany przez niego Związek Literatów Polskich. Wpływy, jakie posiadał, pozwoliły mu nie dopuścić na wydalenie ze związku Pawła Jasienicy, czy Stefana Kisielewskiego, a także wielu innych twórców, których działalność była zdecydowanie nie na rękę ówczesnej władzy.

Bogaty dorobek i szczęście do srebrnego ekranu

 Znaczna część utworów Iwaszkiewicza utrzymana jest w nostalgicznej atmosferze. Daremność ludzkich poczynań, niemoc jednostki w obliczu wielkich procesów dziejowych, ale też głęboka wrażliwość bohaterów to jedne z najbardziej charakterystycznych cech twórczości Iwaszkiewicza. Tragizm ten szczególnie zauważalny jest w dziełach powstałych już po wojnie, inspirowanych przeżyciami związanymi z wojenną i okupacyjną rzeczywistością. Zwraca także uwagę fakt, że postacie kreowane przez Iwaszkiewicza charakteryzują się zdolnością do wyborów właściwych z punktu widzenia moralności, co uwidacznia się w takich pracach, jak „Tatarak”, „Kochankowie z Marony”, czy „Sny. Ogrody. Serenite”. Autorowi niestraszne były również większe projekty literackie – dość wspomnieć, że w latach 1956-1962 popełnił epicką, trzytomową powieść pod tytułem „Sława i chwała”, poświęconą losom polskiej inteligencji.

Willa Iwaszkiewiczów w Stawisku

Twórczość Jarosława Iwaszkiewicza była wielokrotnie przenoszona na szklane ekrany i trzeba zauważyć. Często podejmowali się tego wybitni twórcy filmowi, w efekcie czego powstawały niezwykle udane ekranizacje. „Matka Joanna od Aniołów” w reżyserii Jerzego Kawalerowicza uznawana jest za film dorównujący poziomem artystycznego kunsztu literackiemu pierwowzorowi – dość wspomnieć, że w 1961 roku został nagrodzony Złotą Palmą na festiwalu w Cannes. Kiedy w 1970 roku Andrzej Wajda ekranizował „Brzeziny”, jego utwór również zyskał międzynarodowe uznanie – wyróżniono go nagrodą FIPRESCI na festiwalu w Mediolanie, a dziewięć lat później „Panny z Wilka” były nominowane do Oscara. Na ekrany kin trafiły ponadto ekranizacja opowiadania „Czarne ptaki” (1992, w reżyserii Dariusza Domagalika”), a także „Sława i Chwała” (1997, Kazimierz Kutz).

Jarosław Iwaszkiewicz zmarł 2 marca 1980 roku. Pochowano go – zgodnie z jego prośbą – w mundurze Honorowego Górnika PRL-u, na cmentarzu w podwarszawskim Brwinowie. W willi, w której przez większość życia mieszkał artysta, dziś mieści się muzeum poświęcone jego życiu i twórczości.