Kategorie
Blog

Wiwat Maj, Trzeci Maj! Wszystko kwitnie i Polska, jak co roku też budzi się do życia.

Konstytucja majowa z 1791 roku uważana jest za jedno z największych osiągnięć Polaków. Była dowodem, że Rzeczpospolita ma w sobie dosyć sił do przezwyciężenia kryzysu. Stworzyła podstawy nowoczesnej monarchii konstytucyjnej z parlamentem i sprawnym rządem. Jadąc 3 maja przez polskie wsie i miasta widzimy wywieszone biało-czerwone flagi, słyszymy śpiewy w kościołach.  Strażacy, policjanci, wojskowi i miejscowe władze składają uroczysty hołd w pobliskich miejscach pamięci narodowej. Wszystko kwitnie i Polska też budzi się do życia, jak co roku. Wiwat więc Maj, Trzeci Maj!

Przez wieki Trzeci Maja był symbolem patriotyzmu, kreatywności, odwagi  i przede wszystkim bezprecedensowego dzieła reform ustrojowych. Jednak nie wszystko wyglądało tak kolorowo. Jak doskonale wiemy, do przeprowadzenia reform potrzeba nie tylko projektu zmian,  ale także odpowiednio silnego wsparcia różnych opcji politycznych. Twórcy konstytucji mieli więc nie lada orzech do zgryzienia. Po burzliwej debacie Sejm Czteroletni przyjął przez aklamacje ustawę, drugą na świecie i pierwszą taką w Europie,  nazwaną Konstytucją Trzeciego Maja. Nowatorski ład miał wielu wrogów. Nie tylko w kraju, ale także za granicą. Silne i oświecone państwo polskie nie było też na rękę Rosji i Prusom.  Reakcja państw ościennych pokazała, że słusznie sądziliśmy, iż państwo  Konstytucji Trzeciego Maja zacznie się wzmacniać.

Rozbiór z 1772 roku przebudził wielu, którzy myśleli, że  demokracja szlachecka jest najlepszym ustrojem i nic lepszego już wymyślić nie jesteśmy w stanie. To wtedy zaczęło dojrzewać pokolenie młodych ludzi, myślących inaczej i wychowanych w szkołach działających pod protektoratem Komisji Edukacji Narodowej. Gazety i literatura głosiły potrzebę reform ustrojowych, a nowy patriotyzm miał obejmować nie tylko szlachtę, lecz ogół obywateli od miasteczek i wsi po wielkie ośrodki miejskie. Młodzi szli z duchem czasu.

Prace nad konstytucją ruszyły dopiero pod koniec 1790 roku. Autorami ustawy zasadniczej mieli być król Stanisław August Poniatowski, Stanisław Małachowski, Ignacy Potocki, Hugo Kołłątaj, Stanisław Staszic, a także sekretarz Piattoli. Ze względu na obawy przed różnymi niesprzyjającymi siłami prace odbywały
się w tajemnicy. Termin pierwszej sesji Sejmu po wielkanocnej przerwie ustalono na 5 maja, mając nadzieję, że ci, którzy mogliby być przeciwko nie zdążą dojechać. Plan, jakże przebiegły, niestety wyciekł, więc pospiesznie zorganizowano obrady w Warszawie już na 3 maja. Dzień wcześniej treść Konstytucji podano do publicznej wiadomości.  Pod projektem podpisało się 84 z 500 uprawnionych do głosowania.  Czy Konstytucję uchwalono zatem w sposób legalny?  Z prawnego punktu widzenia – nie.  Jednak wokół Zamku Królewskiego zgromadził się tłum, który żądał wprowadzenia w życie jej postanowień. Rozpoczęła się debata,która zakończyła się uroczystą przysięgą Króla. Wśród entuzjazmu zgromadzonych ludzi i bez żadnego głosowania dokonano więc tej czynności konwencjonalnej i Konstytucja zaczęła obowiązywać.  Otwierały ją  znamienne słowa: „Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia Konstytucji Narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy Rządu naszego wady […], wolni od hańbiącej obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie […] niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną Narodu, którego los w nasze ręce jest powierzonym […], niniejsza konstytucję uchwalamy” . Umiłowanie wolności i refleksja nad dotychczasowymi, fatalnymi w skutkach decyzjami, stały się podstawą ideologiczną odradzającej się Rzeczpospolitej.  Mimo pewnego wpływu ustroju angielskiego i amerykańskiego, francuskiej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, a także – rzecz jasna – filozofii oświecenia, Konstytucja stanowiła dzieło polskiej myśli politycznej, znajdowała uzasadnienie w ocenach aksjologicznych prawodawcy, odpowiadała potrzebom chwili i była wyrazem woli ludu.

Niestety, tuż po ogłoszeniu Konstytucji opozycja magnacka rozpoczęła układy z Petersburgiem. Caryca Katarzyna, dotychczas kochanka króla Polski, powołując się na prawa kardynalne, domagała się obalenia ustawy rządowej.  Wiosną 1792 roku wydarzyło się coś, co przeszło do historii Polski jako symbol zdrady. Zawiązano konfederację, którą ogłoszono w Targowicy, a  jej przywódcy – Szczęsny Potocki oraz hetmani Ksawery Branicki i Seweryn Rzewuski, zwrócili się o pomoc właśnie do imperatorowej rosyjskiej.  

Blisko stutysięczna armia rosyjska wkroczyła na Ukrainę i Litwę, gdzie napotkała się z oporem wojsk polskich. Armia Rzeczpospolitej dowodzona  przez Stanisława Augusta z dnia na dzień była coraz słabsza. W lipcu Straż Praw opowiedziała się za przystąpieniem do Targowicy. Spośród najbliższych współpracowników króla, siedmiu opowiedziało się za, przeciwko zaś było pięć osób. Władca sądził, że w ten sposób zdoła zapobiec nowemu rozbiorowi i nie utraci wpływu na bieg wydarzeń. Przerwano walki, a patrioci zrzekli się swych stanowisk w Rządzie i udali na emigrację. Władzę przejęli targowiczanie, opierając się na sile wojsk rosyjskich.

Konstytucja Trzeciego Maja była drugą na świecie i pierwszą w Europie ustawą organizującą władzę państwową, prawa i obowiązki obywateli. Była dowodem, że Rzeczpospolita ma dość sił, by wyjść z kryzysu. Dzień uchwalenia Konstytucji niemalże od razu stał się świętem narodowym. Przeniesiono nawet dzień patrona Polski,  św. Stanisława, z 8 na 3 maja, tak aby zbiegło się to z imieninami króla i marszałka Małachowskiego. Przez lata różnie podchodzono do konstytucji. Kontrowersje z nią związane nie dawały spokojnego snu zarówno demokratom jak i konserwatystom. Pozostała jednak symbolem zrywu, nowoczesności i wiary w to, że Rzeczpospolitą stać na największe dzieła na trudnych i wyboistych drogach historii świata.