Kategorie
Blog

Wszystkie oblicza królowej Jadwigi

Piękna, wykształcona i inteligentna. Zdolna dyplomatka i oddana sprawom państwa, ukochana przez lud królowa. Chociaż od małego pozostawała jedną z najważniejszych osób w naszym kraju, życie wcale jej nie rozpieszczało. Jaka naprawdę była królowa Jadwiga i co Polska jej zawdzięcza?

Przyszła na świat jako ostatnie dziecko Ludwika Węgierskiego i Elżbiety Bośniaczki. Znane nam źródła historyczne nie rozstrzygają daty narodzin przyszłej królowej, ale można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że miało to miejsce w roku 1373 lub 1374. Już od najmłodszych lat Jadwigę przygotowywano do pełnienia ważnych funkcji w państwie. Doskonale odnajdowała się w dworskich obyczajach, była pojętna i ciekawa świata. Nauczyła się władać kilkoma językami, od małego była zainteresowana nauką, kulturą i sztuką. Z pasjami tymi nie rozstała się do końca życia.

Wczesne zaręczyny i nieszczęśliwa miłość

Kiedy Jadwiga miała cztery lata, jej ojciec przyobiecał jej rękę synowi austriackiego księcia Leopolda, Wilhelmowi Habsburgowi. Przyszły małżonek polskiej królewny nie był od niej wiele starszy, gdyż miał osiem lat. Zawarcie tego związku było możliwe dzięki zastosowaniu dopuszczalnej przez prawo kanoniczne formy sponsalia de futuro. Zgodnie z jej zasadami, małżeństwo mogło zostać skonsumowane dopiero po uzyskaniu przez małżonków odpowiedniego wieku i to tylko pod warunkiem zgody obojga zainteresowanych.

Królowa Jadwiga – mal. Bacciarelli

Kiedy Jadwiga i Wilhelm nieco podrośli, wnet okazało się, że faktycznie mają się ku sobie. Jednak małopolscy możni mieli względem przyszłej królowej inne plany. Zamierzając trwale związać Polskę z Litwą, przyobiecali rękę Jadwigi litewskiemu księciu Jagielle, który zobowiązał się przyjąć chrzest. Zgodnie z relacją kronikarza Jana Długosza, Jadwiga zareagowała sprzeciwem – podobno próbowała wyrąbać toporem bramę wawelską, a następnie uciec z Habsburgiem na Śląsk. Miał ją powstrzymać podskarbi wielki koronny, Dymitr z Goraja. Jagiełłę zgodziła się poślubić dopiero po długich namowach. Z relacji z epoki, jak również z późniejszych opracowań historyków wyłania się jednak pogląd, że nie była w tym małżeństwie szczęśliwa. Jagiełło był od niej o ponad dwie dekady starszy. Małżonków różniło niemalże wszystko – wychowanie, wykształcenie i szeroko pojęta ogłada. Wśród historyków nie brakuje głosów, że ich relacje miały przypominały raczej związek między ojcem, a córką, aniżeli pełnoprawną, kochającą się parą.

Królowa ukochana przez lud

Jako królowa, Jadwiga była postacią uwielbianą przez lud. Szczególną opieką otaczała najuboższych i najbardziej potrzebujących. Ufundowała szpital w Bieczu, uposażyła też podobne placówki w Sandomierzu, Sączu i Stradomiu, zarówno szpitale miejskie, jak i te, którymi opiekował się Kościół. Wrażliwość Jadwigi na krzywdy doznawane przez bliźnich wzmiankowana była w kronikach niejednokrotnie. Pewnego razu, gdy Jagiełło pieniędzmi rekompensował chłopstwu krzywdy, królowa miała przewrotnie zapytać – „A któż im łzy powróci?”.

Zachowała się także legenda związana z krakowskim kościołem ojców Karmelitów na Piasku. Pewnego dnia królowa we własnej osobie pojawiła się na placu budowy, by przyjrzeć się powstającej świątyni. Szczególnie zachwyciła się kunsztem krakowskich kamieniarzy, umiejętnie zamieniających najzwyklejsze kamienie w małe dzieła sztuki. Rozmawiając z jednym z nich, zapytała o jego rodzinę, a kiedy wspomniał królowej o pozostawionej w domu chorej żonie, Jadwiga postawiła stopę na pobliskim kamieniu, zdjęła but i podarowała mężczyźnie piękną, wykonaną ze złota klamrę, rozwiązując tym samym problem braku pieniędzy na leczenie małżonki. Kamieniarz w podzięce padł przed królową na kolana, a kiedy orszak z Jadwigą odjechał, dostrzegł w kamieniu wapienny ślad. Na jego miejscu odkuł następnie ślad stopy królowej, chociaż mieszkańcy Krakowa nie chcieli wierzyć, że było to jego dzieło, woląc upatrywać w odciśniętym śladzie stopy boskiego cudu. Kamień z legendarnym odciskiem został przez kamieniarzy wmurowany w ściany wznoszonego kościoła i co ciekawe, zachował się po dzień dzisiejszy, stanowiąc jedną z licznych atrakcji królewskiego miasta.

Królowa wierząca i bogobojna

Jadwiga Andegaweńska była osobą bardzo pobożną. Miała swojego duchowego przewodnika – był nim krakowski dominikanin Henryk Bitterfeld, który specjalnie dla niej pisał ascetyczno-mistyczne traktaty. Jeśli wierzyć kronikarzom, Jadwiga nie stroniła od surowych umartwień. Jako fundatorka, skupiała się nie tylko na kościołach. Z własnych środków ufundowała i częściowo sama wyhaftowała bogato zdobiony racjonał. Szata liturgiczna zachowała się po dzień dzisiejszy i pozostaje używana podczas najważniejszych kościelnych uroczystości.

J. Simmler – Przysięga królowej Jadwigi

Legenda głosi, że w chwili, gdy Jadwiga przeżywała największe rozterki związane z zamążpójściem, z mensy ołtarza katedry wawelskiej przemówił do niej sam Jezus Chrystus, nakłaniając ją do poślubienia litewskiego księcia. W tejże samej mensie dziś spoczywają relikwie Jadwigi. Pełną cnót królową otoczono kultem już wkrótce po śmierci, jednak na proces beatyfikacyjny przyszło jej czekać ponad pięć wieków. 31 maja 1979 roku polska królowa została beatyfikowana, natomiast 8 czerwca 1997 roku, za pontyfikatu papieża Jana Pawła II, miała miejsce jej kanonizacja.

Mecenatka kultury i nauki

Działalność Jadwigi na rzecz ówczesnej polskiej kultury i nauki była nie do przecenienia. Królowa od najmłodszych lat interesowała się tymi dziedzinami życia. Mieszkając w Krakowie, skupiła wokół siebie najtęższe polskie umysły tamtych czasów. Wśród nich byli między innymi biskup Piotr Wysz, duchowny i dyplomata, uczestnik dwóch soborów i zwolennik reform w Kościele, czy Mateusz z Krakowa – wybitny scholastyk i profesor uniwersytetu w Pradze, który wykształcił pierwszych profesorów Akademii Krakowskiej.

Królowej Jadwidze zawdzięczamy także pierwsze tłumaczenia Księgi Psalmów na język polski, jak również otwarcie fakultetu teologii krakowskiej akademii. Stało się to w 1397 roku, niedługo po tym, jak z królewskich funduszy powołała działającą przy uczelni bursę, zamieszkiwaną przez polskich i litewskich studentów. Królowa była głęboko przekonana o potrzebie wspierania nauki – do tego stopnia, że na rzecz rozwijającej się placówki oddała swoje własne berło, samemu posługując się pozłacanym, drewnianym insygnium. W swoim testamencie zapisała na rzecz Akademii niemal cały swój majątek.

Sprawna dyplomatka

Królowa Jadwiga zapisała się w polskiej historii także jako sprawna dyplomatka. W 1387 roku stanęła na czele zbrojnej wyprawy na Ruś Halicką. Problem przynależności państwowej tych ziem ma swoje źródło w roku 1350 i zawartym wówczas polsko-węgierskim układzie. Postanowiono wtedy, że jeśli po Kazimierzu Wielkim tron Polski otrzyma Ludwik Andegaweński, włączy on te ziemie do naszego kraju. Tymczasem po śmierci ostatniego piastowskiego króla, Ludwik ustanowił na Rusi własnych starostów, sprawujących tam władze w jego imieniu i traktując te ziemie jak andegaweńską własność. Węgierski król zamierzał oddać Ruś i Węgry młodszej z córek – Jadwidze, na tronie polskim miała zaś zasiąść Maria. Kiedy jednak polscy możni odrzucili taką możliwość, Andegawenowie dalej traktowali Ruś jak własność swojej dynastii.

Po latach królowa Jadwiga postanowiła się o te ziemie upomnieć. Na czele zbrojnej wyprawy stanął Spytko z Melsztyna. Chociaż Władysław Opolczyk wezwał ruskich bojarów do oporu, to przywódcy andegaweńskich garnizonów poddawali się bez walki. W lutym 1387 roku Jadwiga wydała dokument, w którym zobowiązała się nie dopuścić już nigdy do oddzielenia Rusi Halickiej od Polski. Miesiąc później trafiła do Lwowa, potwierdzając przywileje tego miasta i nadając mu prawo składu. Ruś Halicka tym samym ponownie znajdowała się granicach polskiego królestwa.

Przyglądając się talentom dyplomatycznym królowej Jadwigi, nie sposób pominąć jej kontaktów z Krzyżakami. Zakon ostentacyjnie podważał wiarygodność chrztu przyjętego przez Jagiełłę. Miał w tym żywotny interes, gdyż chrystianizacja Litwy podważała zasadność bytowania Krzyżaków nad Bałtykiem. W relacjach z Krzyżakami dążyła do zachowania pokoju, choć nie szła wobec nich na żadne ustępstwa. W 1390 i 1391 roku wysyłała poselstwa, mające na celu odwieść Krzyżaków od regularnych wypadów na Żmudź. Kiedy Władysław Opolczyk oddał Krzyżakom w zastaw ziemię dobrzyńską, Jadwiga niezwłocznie interweniowała, osobiście spotykając się w tej sprawie we Włocławku z wielkim mistrzem Konradem von Jungingenem. Rozmowy o odzyskaniu tych ziem zakończyły się fiaskiem, ale królowa nie ustępowała. Umówiła spotkanie na kolejny rok w Toruniu. Wielki mistrz nie zjawił się na nim, co wywołało wściekłość Jadwigi. Jeśli wierzyć relacji Jana Długosza, miała ona przekazać komturowi Janowi de Seyn jasny komunikat, że pokój między Koroną a Krzyżakami trwać będzie tak długo, jak długo będzie żyła Jadwiga. Po jej śmierci zaś na państwo krzyżackie miały spaść sromotne klęski. Chociaż zakon zapewne niewiele sobie z tych gróźb robił, to jak wiemy z historii – przepowiednie te ziściły się z ogromną mocą już kilkanaście lat później, gdy Polacy rozgromili Krzyżaków w bitwie pod Grunwaldem.

Długo oczekiwane macierzyństwo i śmierć królowej

Królowa Jadwiga długie lata musiała czekać na potomstwo. Jej jedyne dziecko przyszło na świat w 1399 roku. Elżbieta Bonifacja, bo takie nadano jej imiona, przeżyła zaledwie trzy tygodnie. Faktu tego nie udało się zataić przed królową, która bardzo ciężko zniosła poród i krótko po tym, jak dotarły do niej tragiczne wieści, sama zmarła z powodu gorączki popołogowej. Na łożu śmierci wyznała Jagielle, iż życzy sobie, by ten poślubił Annę Cyllejską, wnuczkę Kazimierza Wielkiego. Wszystko po to, by wzmocnić pozycję Jagiellona jako polskiego władcy.

Królowa Jadwiga przeszła do historii jako wybitna władczyni, której zasługi na polu dyplomatycznym i kulturalnym wydają się trudne do przecenienia. Słowa wygłoszone przez papieża-Polaka, Jana Pawła II podczas mszy kanonizacyjnej, najlepiej podsumowują dorobek jej życia i jego znaczenie dla naszego kraju: „Raduj się dziś, Krakowie! Raduj się, bo nadszedł wreszcie czas, że wszystkie pokolenia twoich mieszkańców mogą oddać hołd wdzięczności świętej Pani Wawelskiej. To właśnie głębi jej umysłu i serca zawdzięczasz, królewska stolico, że stałaś się znaczącym w Europie ośrodkiem myśli, kolebką kultury polskiej i pomostem między chrześcijańskim Zachodem i Wschodem, wnosząc niezbywalny wkład w kształt europejskiego ducha. (…) czy nie powinien Kraków, a wraz z nim cała Polska, dziękować za to dzieło Jadwigi, które przyniosło najwspanialszy owoc – owoc życia świętych studentów i profesorów?”.